Moc masażu i praca z ciałem są fascynujące na wiele sposobów. Po pierwsze to jedno z najlepszych remediów na stres i nerwowość. Po drugie to doskonały sposób na bezsenność. Po trzecie to rewelacyjny sposób na depresję i lęki.

Ale też nietypowy sposób na wyciszenie samotności i wprowadzenie się w stan…no właśnie. Czym jest to niezwykłe rozluźnienie, ta niesamowita mentalna cisza kiedy już po kilkunastu minutach masażu, nasza głowa staje się niczym niezmąconą linią horyzontu?

Jak to się dzieje, że odwiedzamy terapeutę jako kłębek nieposkładanych myśli aby po kilkudziesięciu minutach wracać do domu na sielankowej chmurce, z tym jedynym w swoim rodzaju uczuciem odcieleśnienia?

No więc, jak to zwykle bywa, odpowiedź na pytania związane z odczuciami kryje się w głowie. Czasem w naszej własnej, a czasem w głowach badaczy danego zagadnienia. Dzisiaj o tychże oraz o wynikach ich badań.

Zaczynamy? To lecimy.

Czy masaż jest medytacją?

To co dzieje się z Twoja głową w trakcie masażu, do złudzenia przypomina sekwencję z sesji medytacyjnej, a także poszczególne poziomy transu podczas indukcji hipnotycznej. Serio.

Dobrze wykonany masaż relaksacyjny powinien wprowadzić Cię dwa, a nawet trzy poziomy fal mózgowych głębiej w stronę wyciszenia, do miejsca, w którym aktywność Twojego mózgu bardzo zwalnia.

W punkcie tym świadomość może funkcjonować tylko w jednym wymiarze- tym samym, który charakteryzuje głęboką medytację…Ale po kolei.

To, że Twój mózg wytwarza pole elektryczne zapewne wiedziałeś. W zależności od aktywności fizycznej i psychicznej, mózg przez całą dobę generuje wiele złożonych wzorców elektrycznych, które nazywamy falami mózgowymi. Każdej z tych fal odpowiada charakterystyczny dla danego poziomu przedział częstotliwości.

W trakcie masażu relaksacyjnego, podobnie jak podczas indukcji hipnotycznej, ciało staję się coraz bardziej rozluźnione, a mózg zaczyna zmieniać częstotliwość fal, które generuje. Ale co to tak naprawdę oznacza?

Zacznijmy od tego, że istnieje 5 zakresów fal mózgowych. Cztery z nich są mierzalne przez Elektroencefalogram (EEG), także w trakcie wykonywania masażu. W zależności od częstotliwości są to fale: beta, alfa, delta, teta.

Fale Beta

W stanie normalnego, codziennego rozbudzenia mózg wytwarza fale Beta, którym odpowiada częstotliwość pomiędzy 15 a 40 cykli na sekundę.

Procesy poznawcze w stanie Beta.

Fale Beta dominują w normalnym stanie czuwania świadomości, w chwili, gdy uwaga człowieka jest skierowana na procesy poznawcze oraz na świat zewnętrzny.

Istnieją duże szanse na to, że gdy zjawisz się na sesję masażu to będziesz właśnie w tym stanie. Przyjdziesz do terapeuty z głową wypełnioną całym spektrum uczuć, od bólu do szczęścia, od miłości do nienawiści.

W tym stanie przyniesiesz w sobie lęk, zazdrość, stres czy poczucie winy. Na tym poziomie umysłu mózg koncentruje się na pięciu podstawowych zmysłach: wzroku, dotyku, słuchu, węchu oraz na smaku.

Jest to bardzo ważny stan, który pomaga nam podczas podejmowania istotnych decyzji, rozwiązywania problemów, przy procesach informacyjnych itp. Koncentracja na tym poziomie umysłu jest najwyższa, ludzie zdają egzaminy, przejawiają aktywność sportową, analizują i przetwarzają informacje..

Problem w tym, że człowiek XXI wieku- czyli ja i Ty, przebywa na tym poziomie zdecydowanie zbyt często i długo. Powoduje to całą gamę problemów. Od zwiększonego napięcia mięśni, przez podniesienie ciśnienia krwi, po stany niepokoju, leków, bezsenności, gniewu a w skrajnych przypadkach agresji.

Wszyscy znamy to uczucie, gdy głowa niczym balon puchnie od nadmiaru myśli i wydarzeń. Kiedy kładąc się spać, nadal natrętnie analizujemy dzień i od razu planujemy kolejny. Brakuje nam wężyka spustowego, np. w postaci zdrowej wieczornej rutyny: długiej gorącej kąpieli z dodatkiem oleju magnezowego, borowiny czy zwykłej soli himalajskiej.

I kilkuminutowego praktykowania wdzięczności przed snem. W zamian serwujemy sobie gonitwę myśli, rozkminianie przeszłości (której już nie ma) i zamartwianie się o przyszłość (która się jeszcze nie wydarzyła).

To ma być ‚New Normal’? Potrzeba Ci stanu Alfa. Od zaraz.

Fale Alfa

Poziom Alfa (częstotliwość 9 do 14 cyklu na sekundę) to poziom powiązany z relaksacją, wizualizacją, kreatywnością.

Gdy celowo, np. w trakcie masażu, bądź też spontanicznie osiągniesz ten stan, poczujesz się o niebo lepiej – zarówno fizycznie jak i psychicznie. Jest to przestrzeń, w której uruchamiają się procesy regeneracyjne organizmu. Pojawia się łatwiejszy dostęp do intuicji, wgląd do swego wnętrza. Zmartwienia, lęki i frustracje zostają zastąpione przez głębokie procesy poznawcze.

Pamiętasz pewien system nauki języków obcych, który przy użyciu specjalnych okularów wprowadzał w stan relaksu? To właśnie stan Alfa, w którym przyswajanie wiedzy staje się dużo łatwiejsze.

Jest to również ten sam stan, który towarzyszy medytacji i płytkiemu snowi, np: w trakcie obowiązkowej poobiedniej drzemki, którą, mam nadzieje praktykujesz?

Tak czy owak, w tym stanie znajdujemy się zawsze w chwilach głębokiego zastanowienia i skupienia. Znasz to uczucie, kiedy w zamyśleniu na kilka chwil tracisz kontakt ze światem zewnętrznym? To właśnie spontaniczny stan Alfa.

Stan Teta

Kolejnym, jeszcze głębszym stanem relaksacji jest stan Teta. Ten stan określa się mianem błogostanu. Jest to naprawdę magiczna przestrzeń, w którą można wejść także w trakcie głębokiej medytacji.

Tutaj, tracisz poczucie tego że leżysz na stole do masażu. Mimo tego, że technicznie nadal jesteś wybudzony.

Kosmos.

Fale mózgowe oscylują w przedziale 4 – 8 cykli na sekundę. Naturalnie – zakładając że nie cierpisz na bezsenność, osiągasz ten stan na chwilę przed zaśnięciem, a także o poranku na moment przed całkowitym wybudzeniem.

To wyśmienite uczucie, gdy rano słyszysz jak odgłosy domowników przenikają do Twoich snów, i wiesz że już za moment się w pełni wybudzisz, ale w tej chwili pod powiekami nadal masz sny. I jest Ci jest z tym dobrze. Jeszcze chwila, niech trwa. Mmm.

W tej strefie pomiędzy światami, pojawiają się obrazy, które rzesze artystów i naukowców określa jako kreatywne rozwiązania i inspiracje dla swojej pracy. Poziom Teta doskonale sprawdza się przy redukcji stresu. Dobrze poprowadzona sesja masażu relaksacyjnego – z Twoją pomocą, powinna Cię w ten stan wprowadzić.

W zależności od tego, jak dużym jesteś kłębkiem nerwów, może się to nie wydarzyć w trakcie pierwszego spotkania z terapeutą. Może się również nie wydarzyć w trakcie drugiego. Ale z czasem, pojawi się w końcu przy kolejnych sesjach. I będzie moc.

Wtedy oboje Ty i Twój terapeuta poczujecie, że ‚jesteście w domu’ i, że Twoja głowa zaczyna powracać do stanu pełnej harmonii z ciałem. Tego samego, o którym już prawie zapomniałeś. Bo przecież stres, bezsenność, samotność i depresja zdążyły stać się Twoim ‚New Normal’.

Stan Delta

Ostatnim na liście, jest stan Delta. Jest to po prostu fizjologiczny sen. Ale co ciekawe, jest to również poziom ultra-głębokiej hipnozy (Stan Sickhort’a), w którym pacjenci przejawiają spontaniczne ozdrowienia.

Tak czy inaczej, mózg w tym stanie generuje fale o częstotliwości 1 do 4 cykli na sekundę. Na tym poziomie następują procesy samoleczenia.

Jeśli zdarzy Ci się kiedyś zasnąć w trakcie masażu relaksacyjnego, będzie to najlepsza rzecz jaka może Ci się przytrafić. A przy okazji wielka nobilitacja dla terapeuty.

Masaż relaksacyjny stopniowo spowalnia fale mózgowe. Po zakończonej sesji, Twój mózg powoli, i zapewne niechętnie, powróci do stanu pełnego czuwania świadomości.

Podsumowując w jednym zdaniu.

To uczucie kiedy przy końcówce masażu, gdy na wpół obecna błagasz w myślach niech trwa on jeszcze chociaż z 10 minut, a potem gdy już się na dobre kończy, chcesz leżeć na stole w nieskończoność. To uczucie to Twój mózg.

Mózg, który dzięki wprawnym rękom terapeuty został spowolniony do absolutnego minimum. Niczym komputer w stanie stand by.

Ok, to były trzy zdania. Klienci odwiedzający terapeutę, przychodzą zazwyczaj w stanie beta. Celem masażu relaksacyjnego jest powolne, konsekwentne zejście do niższych stanów. I na tym właśnie polega ‚magiczna’ moc masażu.

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...