Jak to robią inni? Specjaliści i entuzjaści optymalizacji ciała i umysłu odpowiadają na dziesięć pytań o filozofię stylu życia, zdrowe nawyki i biohacking. 10 pytań i 10 topowych wskazówek. Dobre praktyki. Małe zmiany. Duże rezultaty.

Przedstaw się

Katarzyna Kozak-Piskorska. Jestem Health Coachem certyfikowanym w Dr Sears Wellness Institute, a moją misją jest profilaktyka przewlekłego stresu i chorób cywilizacyjnych. Interesuje mnie epigenetyka, fizyka kwantowa oraz uzdrawiający potencjał roślin i grzybów. Bliska jest mi koncepcja trzech mózgów, dlatego w swojej pracy zwracam szczególną uwagę na harmonię umysłu, serca oraz jelit. Na razie zapraszam na indywidualne konsultacje online wspierające w procesie uzdrawiania swojego życia oraz do lektury bezpłatnego e-booka dotyczącego produktywności. W przygotowaniu są kursy online.

PYTANIA

🌅Jak zaczynasz dzień? Jak wygląda Twoja rutyna poranka? 

Zaczynam dzień zazwyczaj między 5 a 6 rano medytacją w falach theta programującą mnie na dzień pełen ciekawości i akceptacji tego, co przyniesie. Potem wybudzam się przy pomocy zimnej wody, a jeśli wstałam bliżej 5 niż 6, robię też suche szczotkowanie ciała. Później wypijam 4 szklanki wody z cytryną i solą kłodawską i skaczę chwilę na trampolinie. Słońce witam boso na trawie, patrząc w niebo i obserwując ptaki również rozpoczynające swój dzień.

Później przygotowuję zdrowe śniadanie i drugie śniadanie Dzieciom i około 7 łagodnie budzę swoją Rodzinę, włączając pogodną taneczną muzykę i wpuszczając dzienne światło. Staramy się wspólnie, żeby poranki były na luzie, bez pośpiechu i zbędnej presji. Na ogół towarzyszy nam śmiech, taniec i zabawa – chodzimy spać wcześnie, więc rano nie mamy problemu z poziomem energii.

Później robię drugą medytację na macie do akupresury, po niej rozgrzewam się i rozciągam lub rozgrzewam, rozciągam i robię lekki trening siłowy. Czuję, że docelowo mogłaby to być joga. Po ok. 14, a czasem 16 godzinach od ostatniego posiłku przystępuję do śniadania białkowo-tłuszczowego i oficjalnie rozpoczynam dzień.

💊Jaka jest Twoja topowa 5 suplementów diety i dlaczego?

Trudno mi wymienić tylko 5. Są suplementy przetrwania, które uważam za niezbędne minimum do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ponieważ trudno pozyskać optymalną ilość pewnych mikroelementów ze współczesnej, nawet zdrowej i organicznej, diety (zwłaszcza witaminy D i C, selen, jod, cynk, magnez, Omega-3 – NordKrill, kod rabatowy COACHELLA15 [link]). Do suplementów przetrwania dorzuciłabym też pre- i probiotyki, jeśli nie dostarczamy ich sobie w wystarczających ilościach z pożywienia. Nasz mikrobiom w zaskakująco dużym stopniu determinuje to, jak żyjemy i kim jesteśmy.

Drugą grupą suplementów są dla mnie cudowne suplementy rozwoju – poprawiające jakość życia, wydłużające je i harmonizujące. Są to na przykład wspaniałe grzyby funkcjonalne, rośliny adaptogenne, CBD, aminokwasy, koenzym Q10 (+PQQ), resweratrol, kwercetyna. Wiele z tych wspaniałych substancji łączy produkt Maximum Mind, którego ambasadorką od niedawna jestem (kod rabatowy COACHELLA10) [link] – zwiększa neuroplastyczność, poprawia pamięć i koncentrację oraz spowalnia procesy starzenia się mózgu. Do grupy suplementów rozwoju zaliczyłabym także psychodeliki w mikrodawkach, choć nie są dla wszystkich, wymagają ostrożności, pogłębionej wiedzy i najlepiej – mentoringu.

📙Jaką książkę /film /podcast każdy powinien obejrzeć/ przeczytać/ posłuchać?

Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to dwa filmy dokumentalne: „Heal” i „The Earthing Movie: The Remarkable Science of Grounding” oraz dorobek naukowy Bruce’a Liptona, zwłaszcza „Biologia przekonań”. „Heal” i „Biologia przekonań” pokazały mi, że zdrowie mojego ciała w dość niewielkim stopniu zależy od tego, co robię ze swoim ciałem. Zdrowie jest owocem koherencji – jedności ciała i umysłu oraz wynikiem życia w zgodzie ze swoim sercem, czyli ze swoim wyższym Ja.

🤪Jaki jest najdziwniejszy zwyczaj zdrowotnej rutyny? 

Podejrzewam, że jest to płukanie ust olejem podczas porannej medytacji celem optymalizacji nie tylko zdrowia, ale i czasu. Myślę też, że podejrzanie wyglądam skacząc na trampolinie, ponieważ pod koniec każdej sesji puszczam luźno ręce i w sposób bardzo nieskoordynowany uwalniam z ciała napięcia. Chyba żaden sąsiad nie miałby ochoty wtedy zajrzeć w moje okna. Dla niektórych wciąż dziwne jest morsowanie.

Jaka była jedna z najlepszych inwestycji w Twoje zdrowie?

Na koniec świata z pewnością zabrałabym matę do akupresury, piłeczkę do masażu, okulary blokujące światło niebieskie oraz poduszkę ciążową, bez której nie wyobrażam sobie już nocy, ponieważ układa mój kręgosłup do snu w dobrej pozycji. Planuję także nabyć czytnik książek, żeby mieć całą bibliotekę zawsze przy sobie.

Twierdzi się jednak, że wszystko, co jest nam potrzebne do zdrowego pełnego życia, jest w nas samych i zapewne do takiego stadium rozwoju świadomości warto dążyć, żeby nie uzależniać zaspokajania swoich potrzeb od zewnętrznych narzędzi i żeby wiedzy o sobie i o świecie nie uzależniać od zewnętrznych źródeł. My już to wszystko wiemy. Tylko musimy sobie przypomnieć kody dostępu.

🧠Jak dbasz o mózg i o higienę umysłu? Jak utrzymujesz wysoki poziom energii do działania? 

W ciągu ostatnich miesięcy zauważyłam, że są dwa obszary, które należy pielęgnować: pozyskiwanie energii i utrzymywanie energii przy sobie. Energię pozyskuję wysypiając się, jedząc żywność gęstą odżywczo i dużo zdrowych tłuszczów, medytując 2-3 razy dziennie, uziemiając się, nawadniając, robiąc ćwiczenia oddechowe oraz eksponując się jak najczęściej na światło słoneczne.

W dzisiejszym świecie jeszcze większym wyzwaniem może być utrzymanie tych zasobów przy sobie. Media społecznościowe, portale informacyjne, powiadomienia, telefony, wiadomości. Wszystko to jest zaprojektowane tak, aby odciągać naszą uwagę i energię od nas samych i naszych własnych celów i zadań. Dla mnie dobrym rozwiązaniem jest proponowana przez Tima Ferrissa dieta niskoinformacyjna, wyłączenie na stałe w telefonie i komputerze wszystkich powiadomień dźwiękowych i wizualnych, wyciszanie telefonu na czas pracy oraz świadome i kontrolowane korzystanie z mediów społecznościowych, tak żeby to one służyły nam, a nie my im.

Kluczem do zdrowia jest dla mnie stawianie wyraźnych granic i niezostawianie swojej energii również w toksycznych relacjach. Zdrowe relacje polegają na zdrowym przepływie i wymianie, natomiast niezdrowe drenują nas z naszych ciężko wypracowanych pokładów. Osoby długo przebywające w toksycznych relacjach są bardziej narażone na choroby serca, a długotrwała ekspozycja na przemoc emocjonalną potrafi nawet uszkodzić hipokamp i podstawowe mechanizmy obronne. Na szczęście wszystkie szkody mogą być odwracalne, bo ludzki organizm ma niebywałą zdolność do regeneracji.

W każdej chwili możesz zacząć zmieniać swoje życie. Jeśli w czyimś towarzystwie czujesz się oceniany, nie czujesz przyzwolenia na bycie sobą lub po spotkaniu jesteś dziwnie zmęczony, to raczej czas najwyższy zmienić towarzystwo. Naginanie się do oczekiwań otoczenia nie jest korzystne dla zdrowia, a i tak nigdy nie uda Ci się wszystkich zadowolić. Pielęgnuj siebie i swoje najbardziej wartościowe treści, a właściwi ludzie we właściwym momencie staną na Twojej drodze. Gdybyś zadał mi pytanie Ferrissa – hasło na moim billboardzie brzmiałoby „każdego dnia świadomie odnajduj prawdziwego siebie, a odnajdziesz swoje prawdziwe plemię”. Ty bez wątpienia do mojego należysz.

😌W jaki sposób wentylujesz się psychicznie kiedy dopada stres i gorsze dni?

Słowem kluczem wydaje mi się akceptacja. Nie w sensie „jest jak jest” i spoczywania na laurach, ale w sensie zrozumienia i pogodzenia się z pewnymi faktami na nasz temat. Jeden fakt jest taki, że istnieją pewne naturalne cykle, których jako ludzie – jeszcze-nie-roboty – nie przeskoczymy. Nie jesteśmy w stanie być wydajni i na najwyższych obrotach non stop. Można zbiohackować wiele, natomiast w moim odczuciu jednym z istotnych biohacków jest uszanowanie tego, że potrzebujemy regeneracji, czasem potrzebujemy zwolnić, a niekiedy nawet zatrzymać się na dłużej niż jest to społecznie „dobrze widziane” lub niż przewiduje to kodeks pracy.

Innym takim kluczowym biohackiem byłaby dla mnie konfrontacja z faktem, że nasz umysł w 95% jest nie-świadomy, w związku z czym działania wyłącznie z poziomu świadomego mogą być totalnie nieefektywne – bez podłubania w tych 95% po prostu pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Jeżeli Twoje świadome 5% stwierdzi „chcę wyzdrowieć”, to sorry, ale w konfrontacji z 95% twierdzącymi „nie zasługuję na zdrowie”, nie ma żadnych szans.

Dla mnie nieodłącznymi elementami procesu zdrowienia czy też „podróży po zdrowie” [link] jest z pewnością codzienny kontakt z przyrodą oraz nauka uważności na sygnały płynące z ciała. Ciało jest mądrzejsze od umysłu, a z pewnością jest mocniej połączone z naszym wyższym Ja – informacje, które nam wysyła mają służyć naszemu wyższemu dobru.

Wszystkie bóle i dolegliwości można odczytać jako trafną informację zwrotną na temat sposobu naszego (nie)życia lub procesów w nas (nie)zachodzących. Niestety często takie informacje nie są nam na rękę, bo zdążyliśmy już wygodnie umościć się w naszym ciasnym bezpiecznym status quo, zwanym przez niektórych strefą komfortu. Czasami wejście na ścieżkę uzdrowienia wymaga zburzenia wszystkiego, co znane i budowania siebie i swojego życia od nowa. Nie jest to z pewnością proces komfortowy i łatwy, ale za to może być niebywale owocny.

W trudnych emocjonalnie sytuacjach przypominam sobie też, że ta nasza trójwymiarowa rzeczywistość to tylko plansza, a ja w każdej chwili mogę wycofać się mentalnie z roli pionka do roli gracza albo nawet obserwatora i z tej perspektywy rozkminić kolejny ruch. Moim podstawowym zadaniem jest iść do przodu i nie dać się trzymać w szachu zbyt długo. Z wyższej perspektywy mogę zobaczyć również siebie jako wszystkie figury na szachownicy, by stwierdzić, że nikt z nas nie zasługuje na szach-mat.

👎Jaki był Twój największy #fuckup związany ze zdrowiem?

Moje zdrowotne przebudzenie poprzedziła diagnoza choroby autoimmunologicznej. Na tamtym etapie względnie zdrowo się odżywiałam, ćwiczyłam, suplementowałam, praktykowałam uważność i nie piłam alkoholu, ale nie robiłam tego dla siebie. Byłam po dwóch ciążach, dwóch porodach siłami natury (bez znieczulenia), dwóch długich karmieniach piersią i na szczęście miałam pobrany z chmury informacyjnej program „inkubator+” – zrobiłam wszystko najlepiej, jak na tamtym etapie umiałam, żeby moje Dzieci miały dobry start.

To, czego nie miałam jeszcze wtedy zainstalowanego to program miłości do siebie samej. Nie mieściło mi się w głowie, że mogłabym się zdrowo odżywiać tylko dla siebie, trenować z innych pobudek niż zdrowie przyszłego dziecka lub mój wygląd mniej lub bardziej zgodny z czyimś kanonem, myśleć o sobie z szacunkiem i troską. Okazało się, że nie jest to jakiś tam programik, który można sobie wgrać ot tak, bez ruszania wszystkiego innego. Trzeba było zamknąć system na jakiś czas i zbudować nowe środowisko. A potem wgrać tam to, co mi służy i zbudować skuteczne zapory przed tym, co mi szkodzi. Ten proces nigdy się nie kończy.

📈Jak ustalasz cele związane ze zdrowiem i jak utrzymujesz dyscyplinę? 

Wydaje mi się, że mój cel zdrowotny jest jeden – wolne, sprawne i zharmonizowane ciało i umysł, wyposażone w potencjał energetyczny pozwalający bezwysiłkowo realizować moje wyższe cele. Wraz z rozwojem i zdobywaną wiedzą może zmieniać się taktyka, od czasu do czasu nawet strategia, ale cel u mnie póki co pozostaje ten sam.

Kiedy złapiesz odpowiedni rytm, dyscyplina robi się sama, zaczynasz dostrzegać, że bez niej czujesz się słabszy, mniej gotowy do rozwoju i przyjmowania zaproszeń od życia. Ale żeby złapać ten rytm, konieczna jest współpraca świadomości i podświadomości, bo 5% umysłu tematu nie dźwigniesz.

😴W jaki sposób dbasz o prawidłowy sen?

Po zmroku zakładam okulary blokujące niebieskie światło, nie oglądam żadnych pobudzających układ nerwowy przekazów – seriali czy newsów. Wkrótce chętnie przetestuję terapię czerwonym światłem lampą, którą oferujesz. Przed snem stawiam zdecydowanie na ciepłą wodę – prysznic lub rozluźniającą kąpiel w soli Epsom. Zwracam uwagę na to, żeby sypialnia była dobrze wywietrzona, zaciemniona i chłodna. Zimą niekiedy udaje mi się osiągnąć wynik 13 stopni. Niestety wciąż nie udało mi się urżnąć łóżka, żeby spać pod właściwym kątem.

Kładę się najpóźniej o 22.30, a jeżeli czuję zmęczenie wcześniej, to potrafię pójść spać i przed 21.00. Dużo lepiej umiem spożytkować czas wcześnie rano niż późno wieczorem. Kładąc się do łóżka, rozpoczynam praktykę wdzięczności za każdą dobrą rzecz, jaka mnie tego dnia spotkała. Zazwyczaj jest tego tyle, że odpadam gdzieś w okolicy południa. Myślę, że na dobry sen pracujemy od samego rana, podejmując właściwe dla nas decyzje.

Gdzie Cię znajdę?

$ Kod promocyjny dla czytelników: biohaker20

6 KOMENTARZE

  1. Fajny wywiad 🙂 mam pare pytań do Kasi:
    1. Czy do fal theta używasz apki czy playlisty spotify? Jakiej? 🙂
    2. Czy budzisz się “sama” czy nastawiasz budzik na 5 lub 6 rano?
    3. Czy jeśli idziesz spać koło tej 22:30 i wstajesz o 5 to poźniej za dnia robisz drzemkę?

    • Dzięki 🙂 Drzemek jeszcze się nie nauczyłam (większość życia cierpiałam na bezsenność), ale fascynuje mnie ta umiejętność 🙂 Ty ją masz?

      Jeśli kładę się bliżej 22.30, to czasem budzi mnie budzik o 6, ale zazwyczaj budzę się sama wcześniej. Do porannego programowania korzystam z zasobów PowerThoughts w iMusic lub na YouTube 🙂 U mnie bardzo sprawdzają się te nagrania.

  2. Orientuje się ktoś gdzie można obejrzeć ten dokument Heal ?
    Super forma wywiadów, czekam na kolejnych gości. Pozdrawiam

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...