Jak to robią inni? Specjaliści i entuzjaści optymalizacji ciała i umysłu odpowiadają na dziesięć pytań o filozofię stylu życia, zdrowe nawyki i biohacking. 10 pytań i 10 topowych wskazówek. Dobre praktyki. Małe zmiany. Duże rezultaty.

Kto?

Iwona Wierzbicka. Dietetyk kliniczny z wieloletnim doświadczeniem w pracy z pacjentem dietetycznym. Od 2008 roku prowadzi własną poradnię dietetyczną Ajwen. Do pacjenta podchodzi holistycznie, czyli całościowo: głowa, ciało, dieta, styl życia, suplementacja, szukanie pierwotnej przyczyny, a nie objawu. Jest przede wszystkim praktykiem, ale również teoretykiem, który opiera się na badaniach naukowych.

PYTANIA

🌅Jak zaczynasz dzień? Jak wygląda Twoja rutyna poranka?

Chciałabym napisać tutaj coś górnolotnego jak na dietetyka i biohakera przystało, ale napiszę jak jest. Raz jest rutyna raz jej nie ma. Wszystko zależy czy mam do czynienia z okresem wakacyjny czy szkolnym oraz czy szkoła odbywa się w trybie normalnym czy „dziwnym” (domowym). Do tego jestem właścicielem firmy, a jak wiemy okresy bywają różne. Teraz np. jesteśmy w okresie ogłoszenia przez nasz rząd tzw. nowego ładu. Jest to moment, w którym wielu przedsiębiorców gorączkowo szuka doradców podatkowych i musi podjąć decyzję co dalej. Trochę mi to przypomina sytuację, w którą kryptowalutę zainwestować by zyskać najwięcej, a najlepiej nie stracić. Bardzo lubię rutynę i to że mogę się o tej samej porze położyć spać i o tej samej porze zbudzić. Lubię kiedy pewne rzeczy w moim życiu są stałe, uporządkowane by inne mogły być spontaniczne i niespodziewane. Dzisiaj mam wrażenie, że to trochę walka o normalność i próba łapania pionu i poziomu.

Poczucie harmonii dają mi momenty, w których mam czas tylko dla siebie i dni w które robię sobie wolne bez wyrzutów sumienia. Od dawna już żyję wg schematu „brak poczucia winy za gorszy dzień”. W praktyce oznacza to, że daję sobie przyzwolenie na nic nie robienie. Oznacza to, że jeśli jest to dzień bez pacjentów i mąż może odwieźć syna do szkoły to zostanę w domu i pójdę np. plewić w ogrodzie, a w inny dzień np. w sobotę popracuję sobie przy komputerze. Wracając do tematu rutyny to są to zdecydowanie poranki. W lecie wstaję o 6:00, a zimą o 5:30 czyli staram się żyć jednym czasem (bez przestawiania się na zimowy czy letni), adekwatnie kładę się spać latem o 22:00, a zimą o 21:30. Dzień zaczynam od czarnej kawy (latem w ogrodzie) i wyjścia z psami na spacer do lasu (30-60 min). Mam to szczęście, że mieszkam pod lasem. Dalsza część poranka to już tylko pęd. Wracam z psami, karmię psy, koty, rybki, pakuje jedzenie do pracy, ogarniam włosy, nakładam tusz na rzęsy, przebieram się z ciuchów „roboczych”, jem śniadanie, pakuję laptopa, w przelocie wydaję komendy pod tytułem „Krzychu ubieraj się” (do mojego dziecka). Z domu muszę wyjechać o 7:30, a zatem nie mam rano zbyt wiele czasu na przyjemności i rytuały medytacyjno-biohakingowe.

💊Jaka jest Twoja topowa 5 suplementów diety i dlaczego?

Z zawodu jestem dietetykiem klinicznym. Swoim pacjentom przepisuję wiele suplementów i pewnie z tego jestem znana. Jeśli mam do naprawienia detoksykację, hormony, jelita, wspomóc usuwanie metali ciężkich czy eliminację pasożytów to ciężko jest to zrobić multiwitaminą. Łączę w swojej pracy wiedzę dotyczącą stylu życia, dietetyki oraz suplementacji. Ludzie jednak często oczekują łatwych i szybkich rozwiązań i z tego też powodu biorą suplementy bo ktoś powiedział że są ok. Znamy dzisiaj to zjawisko, bo celebryta czy influencer coś polecił. Jeśli wymieniłabym 5 to najprawdopodobniej ktoś mógłby sobie pomyśleć, aaaa skoro dietetyk poleca to biorę w ciemno, a to przecież nie jest dobre. Zawsze się należy zastanowić po co, co chcę osiągnąć, czy mam jakieś alergie, nietolerancje, czy może zacząć od czegoś innego. Nie każdy kto jest zatruty metalami ciężkimi powinien się z nich natychmiast detoksyfikować, nie każdy powinien brać witaminę C choć wiemy, że potrafi być bardzo skuteczna. To nie działa na zasadzie „na zapas, na wszelki wypadek”.

PS.

Jakbym miała jednak zostać przyciśnięta do muru i wskazać preparaty „ogólne”, które osobiści lubię lub co jakiś czas stosuję, to bardzo fajnymi preparatami są:

  • Api’Complex (pyłek pszczeli, pierzga i propolis) na który z kodem AJWEN jest 20% rabatu
  • Witamina C Complex od Hempking na który z kodem AJWEN jest 10% rabatu
  • Zeolit mikronizowany (klinoptylolit), który świetnie detoksykuje, a który nie jest w UE dopuszczony do doustnego stosowania (więcej na jego temat pisałam w moim ebooku dotyczącym aluminium) – więc oficjalnie nie polecam stosować doustnie – kod AJWEN 5%
  • Kwasy omega 3

📙Jaką książkę /film /podcast każdy powinien obejrzeć/ przeczytać/ posłuchać?

Kolejne pytanie na które ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć. Każdy etap w moim życiu to ważny etap, determinujący dalsze moje życie. Mogę powiedzieć, że gdyby nie książka pt. Pozytywne myślenie droga do sukcesu D.J. Schwartza, którą przeczytałam w wieku 14 lat być może nie byłabym tu gdzie jestem teraz. Ta książka sprawiła, że pomyślałam „a co mi broni sprawdzić czy jest jak w tej książce”. Od tamtego czasu żyję w zgodzie z zasadą skup się na przychodach nie na kosztach, skup się na tym co możesz zrobić, a nie na tym czego nie możesz. Co do tego co każdy powinien obejrzeć czy przeczytać to nie mam złotej recepty, bo każdy jest inny, ma inną wrażliwość, inną otwartość, jest na innym etapie życia i co innego go przekonuje czy interesuje.

Do mnie bardzo mocno przemówiły też Rozmowy z Bogiem N.D. Walsch’a ale zdaję sobie sprawę, że osobie z głęboko zakorzenionymi wartościami katolickimi może być nie po drodze. Mnie kiedyś też by nie było, natomiast dojrzewam, zmieniam się i otwieram na nowe. Słuchałam tego audiobooka przez kilka miesięcy jadąc i wracając z pracy po około 30 minut dziennie. Każdy musi trafić na swoje w określonym momencie życia. Był czas gdy słuchałam Biblii audio, jest również na Youtube. Genialny projekt. Na dzień dzisiejszy słucham i czytam kilka pozycji na raz: Sekrety spółek – kurs online, SEO i Google ads – kurs online, Kryptowaluty – kurs online, kanał Youtube Expert w Bentleyu. Natomiast kiedy siadam do konkretnego tematu (dietetycznego, lifestylowego) to skupiam się głównie na nim, ostatni miesiąc był to temat aluminium, gdzie przestudiowałam 100 pozycji bibliograficznych.

🤪Jaki jest najdziwniejszy zwyczaj zdrowotnej rutyny?

Przeczytałam, że Twój Mati to m.in. mycie zębów lewą ręką, ja natomiast co ciekawe jestem dwuręczna. Piszę prawą ręką, ale piłkę rzucam lewą, na lewą rękę też lepiej strzelam z łuku i pistoletu. Nigdy nie myślałam o tym, że jest to coś co poprawia zdrowie. W ogóle samo pojęcie „zdrowa rutyna” to takie pojęcie trochę „to zależy”. Dla jednego skakanie na trampolinie jest super bo poprawia krążenie limfy, ale dla kobiety z wypadającą macicą już takie nie będzie. To co dla mnie postrzegam jako zdrowe to traktowanie wszystkiego co robię jako siłownię (fitness club). Kiedy ktoś mnie pyta czy uprawiam jakiś sport, aktywność fizyczną mówię tak – życie. Staram się chodzić piechotą, noszę, przenoszę (dbam o prawidłową postawę podczas schylania się), plewię w ogrodzie, sama sprzątam filtr stawu nosząc do niego ciężkie kruszywa (kilkaset kg ).

Tam gdzie ja coś mogę zrobić – to robię to, bo uważam że ciało potrzebuje ruchu i obciążenia. Przez 6 miesięcy w roku morsuję, ale to raczej nie dziwi już nikogo, więc ciężko nazwać to dziwną rutyną. Warto wspomnieć, że regularnie dbam o myśli, to ma ogromny wpływ na zdrowie. Nie nakręcam się, szukam pozytywów, można powiedzieć, że się samo-kołczuję. Kiedy idzie mi źle zadaję sobie pytania, przywołuję wspomnienia sytuacji w których było dobrze, albo wygrzebałam się z jakiegoś bagna. Poza tym, ale to tak jak powiedziałam na początku, ja postrzegam to dla mnie jako zdrowe: nie używam kremów z filtrem, nie noszę okularów słonecznych (chyba że słońce razi w samochodzie, odbija się od wody, czy śniegu), pozwalam sobie zmarznąć i zostać zlaną przez deszcz, nie dezynfekuję rąk, nie dbam o nadmierną czystość bo uważam, że potrzebujemy brudu jako naturalnego bodźca dla systemu immunologicznego – taka aktualizacja bazy wirusów.

Jaka była jedna z najlepszych inwestycji w Twoje zdrowie?

Zamknięcie ogrodu tak by psy nie mogły tam chodzić robić kupę i siku, efekt jest taki, że niezależnie od pogody, zmęczenia, ciemności, czy czegokolwiek, dwa razy dziennie musze wyjść z psami na spacer. Mam dwa psy rasy berneńskie psy pasterskie, które lubią kiedy jest zimno, co sprawia, że najdłuższe spacery wychodzą nam wczesną wiosną, późną jesienią i zimą. Czasami robię do 30 tysięcy kroków. Wcześniej zdarzało się, że miałam ich 3 do 5 tysięcy, a jak wiemy oznacza to dzień siedzący. Kolejna inwestycja, a właściwie to ona była pierwsza to wyprowadzka do domu na wieś. Zawsze się wzbraniałam przed tym bo daleko od miasta, od ludzi i dom przy którym stale trzeba coś robić. Teraz postrzegam to jako zaletę. Dom na wsi i ogród to moja oaza spokoju i nie wyobrażam sobie bez tego życia. Cisza, spokój, z dala od ludzi, cywilizacji i zawsze coś jest do zrobienia na świeżym powietrzu. Do tego mieszkam w miejscu gdzie nie ma oświetlenia co jest dla mnie dodatkowym atutem. Nigdy wcześniej nie doświadczałam takiej ciemności jak u mnie na wsi.

🧠Jak dbasz o mózg i o higienę umysłu? Jak utrzymujesz wysoki poziom energii do działania?

Przede wszystkim staram się skupiać na pozytywach i możliwościach. Przykładowo, jeśli odniosłam jakąś stratę finansową, np. płacąc za wysoki podatek VAT przez kilka lat, albo firma wzięła pieniądze, po czym okazało się, że to za co je wzięła nie jest zrobione i muszę zapłacić drugiej firmie to nie roztrząsam tego że straciłam, że oszuści, że będę się sądzić, odpuszczam i skupiam się na zyskach, zarobkach, możliwościach. Myślę sobie, a gdybyś miała 1 mln złotych to 100 tysięcy nie byłoby problemem, więc skup się by mieć więcej przychodów, a wtedy „straty”, albo można to lepiej nazwać „koszty nauki” nie będą bolały. Staram się również nie karmić negatywnymi informacjami oraz informacjami które mnie nie dotyczą, np. nie ma dla mnie znaczenia informacja, że było trzęsienie ziemi w Afryce, ale już informacja, że komuś za płotem dzieje się krzywda ma znaczenie bo mogę zadziałać, pomóc.

Nie słucham i nie oglądam informacji dotyczących polityki czy rozgrywającej się sytuacji na świecie bo te informacje są tak negatywne, że właściwie to od półtora roku powinniśmy nie żyć, a jeśli wciąż żyjemy to powinniśmy się już położyć i nacierać ziemią bo koniec jest bliski. Nie nakręcam się oglądając konkurencję bo mogłabym dojść do wniosku, że już wszystko zostało zrobione i co ja mogę zrobić więcej. Ostatnio zagłębiałam się w przepisy ulgi badawczo-rozwojowej i tam jest mowa o tym, że rozwój jest wtedy gdy coś ulepszamy, przy czym nie ma znaczenia czy robimy to w odniesieniu do kraju czy świata. A zatem można być bohaterem we własnym domu, we własnej firmie, a nawet we własnym lustrze i tego się trzymam. Onanizowanie się negatywną informacją, albo wiedzą która cię ciągnie w dół sprawia, że twoje życie staje się marne, nijakie i brak w nim motywacji do działania. Jeśli chodzi o media społecznościowe, to nie odcinam się od nich ponieważ to jest moja praca, natomiast przed tym jak tam wejdę, albo po tym jak mój palec zbłądzi zadaje sobie pytanie „co mi to daje, jaki mam z tego zysk”, jeśli odpowiedź brzmi „żaden, odmóżdżasz się” to krytyczna ja mówi „kobieto, na spacerze też się odmóżdżysz”!

😌W jaki sposób wentylujesz się psychicznie kiedy dopada stres i gorsze dni?

Mam kilka sposobów na wentylację: spacer, ogród, sprzątanie. Staram się zająć czymś co nie wymaga myślenia i koncentracji, a jest wciągające. Kiedy sobie wszystko wywalisz z szafy, to wciąga – bo trzeba to ogarnąć. Można myśleć, że na stres stosuję metodę odwrócenia uwagi i ucieczki, coś w rodzaju wino dla znieczulenia, ale tak nie jest. Daję sobie przyzwolenie na smutek, żal, rozgoryczenie. Ale nie daję sobie przyzwolenia na utopienie się w tym. Mówię sobie „teraz masz czas do godziny np. 13:00, możesz się posypywać solą po świeżych ranach”, później bierzesz się i działasz. Sukcesu nie poznaje się po tym, że nie ponosi się porażek, lecz po tym jak szybko się po nich wstaje, otrząsa i idzie dalej. Niedawno przeczytałam mądre słowa „Albo zwyciężasz, albo się uczysz”, tym sposobem każdy gorszy dzień to nauka. Bardzo mi też pomagają słowa „to się dzieje po coś, jeszcze być może nie wiesz po co, ale po coś to jest, doświadczaj tego, za kilka dni, miesięcy, a może za rok wyjdzie słońce”. Dzisiaj po prostu wiem, że życie jest dlatego fajne, że pozwala nam wszystkiego doświadczyć, byłoby nudne gdyby stale było z górki i stale świeciło słońce, a tak naprawdę wiele zależy od naszego postrzegania danej sytuacji, dlatego stale pracuję z własną głową. Można powiedzieć, że chodzę i gadam do siebie, do wszechświata, wysyłam pytania, kłócę się, żądam naprawienia sytuacji.

👎Jaki był Twój największy #fuckup związany ze zdrowiem?

Mój największy fuckup odbył się wiele lat temu kiedy miałam problemy z jelitami, wzdęcia jakbym w ciąży była, a jelita tak głośno pracowały, że każdy się pytał czy głodna jestem. Kupowałam książki o zdrowym odżywianiu, ważyłam, liczyłam, jadłam pięć posiłków dziennie, tylko produkty pełnoziarniste i sporo nabiału. Wszystko zgodnie z piramidą zdrowego żywienia i tzw. zasadą racjonalności, kolorowego talerza i regularności. Później obsesyjnie robiłam zakupy w sklepach ze zdrową żywnością, przekonywałam innych że źle jedzą, a sama czułam się coraz gorzej. W tych wszystkich pudełkach z płatkami i mąką ostatecznie zalęgły się mole co jeszcze bardziej rozjuszyło współmieszkańców (woda na młyn). Nie mogłam pojąć, dlaczego jedząc „zdrowo” czuję się coraz gorzej. Miałam wzdęcia, zgagę, refluks, problemy z cerą, a ostatecznie skończyło się na operacji żołądka.

Kiedy po operacji wcale nie było lepiej zaczęło mi coś świtać, że może nie tędy droga, bo przecież szaleństwem jest robić stale to samo, a oczekiwać innych efektów. Ktoś mi wtedy napisał na Facebooku, czy słyszałam o diecie paleo i co o niej myślę. Jako dietetyk po studiach w nurcie IŻŻ (Instytut Żywności i Żywienia) pomyślałam „ta… kolejna dziwnie brzmiąca dieta cud”. Ale pomyślałam, że to słowo klucz, warto sprawdzić. To pewnie był ten moment przebudzenia dietetycznego i już nigdy nic nie było takie samo. Wgryzłam się w temat, zastosowałam na sobie i ozdrowiałam ze wszystkich problemów zdrowotnych. Ostatecznie sama napisałam na ten temat książkę Polski przewodnik paleo (wydawnictwo Publicat), a później to już wybuchło, w pozytywnym sensie. Zaczęłam zajmować się dietetyką kliniczną, wychodzić poza wiedzę związaną stricte z żywieniem, stworzyłam bloga www.ajwendieta.pl, kanał na youtube, aplikację mobilną Pogotowie Dietetyczne, napisałam kolejną książkę Jak wzmocnić odporność organizmu (wydawnictwo Zwierciadło)

📈Jak ustalasz cele związane ze zdrowiem i jak utrzymujesz dyscyplinę?

Szczerze mówiąc nie jestem w tym dobra. Teorię znam, mogę nawet polecić różne metody, ale samej ciężko się jest mi ich trzymać. Tak jak wspomniałam wyżej idę na spacer bo wiem, że muszę. Problemem jest to, że kocham moją pracę i często po prostu się zapominam w pracy przy komputerze. Ciężko jest nawet określić co jest takim bodźcem. Ludzie źle się po czymś czują, ale często to jedzą bo lubią, taka jest natura ludzka. Czasami jest tak, że trzeba sięgnąć swojego dna złego samopoczucia, po czym jak się nam ono poprawi to wracamy tam gdzie byliśmy. To chyba po prostu codzienna walka ze swoimi słabościami i szukanie swoich priorytetów. Lubię chodzić do lasu, lubię ten zapach, rosę, śpiew ptaków, a jednak czasami tak daleko mam by tam pójść. W mojej wiosce znam wiele osób, które mówią, że mieszkają pod lasem, a w lesie rok nie byli. Natomiast kiedy mieszkali w mieście to zarzekali się, że jak tylko przeprowadzą się na wieś regularnie będą w lesie. Czasami niestety mam w drugą stronę, jeśli zasmakuję wolności, słońca, przyrody, ciężko zmotywować się mi do pracy zawodowej. Cała sztuka w balansie, codziennie nad tym pracuję i szukam swojego złotego środka.

😴W jaki sposób dbasz o prawidłowy sen?

Staram się kłaść do łóżka około 21:30/22:00 to sprawia, że bez trudu budzę się około 5:30/6:00 i nie mam efektu walki o przetrwanie. Wstaję bo chcę, bo cieszę się na nowy dzień. Kiedyś kładłam się spać w okolicy północy, a poranki były katastrofą.

Staram się również ograniczyć światło niebieskie (TV, smartphone) jednak nie zawsze jest to proste. Latem wyjątkowo łatwe ponieważ chodzę na spacer z psami w okolicy zachodu słońca, wracam do domu i właściwie idę spać, zimą natomiast siłą rzeczy świeci się wieczorem światło, czasami odrabiamy jeszcze lekcje, czasami jadę po syna na trening. Niestety okulary blokujące niebieskie światło nie do końca się u mnie sprawdzają ponieważ one sprawiają, że chce mi się spać, a ja przecież muszę być sprawna umysłowo, żeby coś jeszcze zrobić nim pójdę spać: kolacja dla rodziny, wyjazd na stadion (tam świecą potężne światła), czasami pogawędka z rodzicami dzieci na stadionie, przygotowanie na następny dzień do pracy i do szkoły. Mam wrażenie, że stosowanie wszelkich zasad biohakingu kiedy się nie ma dzieci jest dużo łatwiejsze i niezwykle trudne kiedy się ma dziecko w lidze piłkarskiej, kiedy mecze i treningi są w godzinach 18-20, wcześniej szkoła, treningi, podwózki w różne miejsca, a na złość wszystkiemu mąż wyjedzie w tygodniową delegację, pies „obsra garaż”, kot zwymiotuje mysz tak by jej resztki zaplątały się w kable, dzwoni telefon z biura rachunkowego, klient przypomina się ze swoją dietą, a do tego wszystkiego właśnie zepsuła się pralka i ma przyjechać kurier gdzieś w godzinach 8 do 20, a ty masz czekać cierpliwie zaglądając w okno, ju noł… samo życie

Gdzie Cię znajdę?

Instagram, Facebook, Youtube.

Aplikacja Pogotowie dietetyczne – Android

Aplikacja Pogotowie dietetyczne – IOS

Książka: Jak wzmocnić odporność organizmu

Moje ebooki: https://www.ajwendieta.pl/e-booki/

Moje kursy online: https://www.ajwendieta.pl/filmy/

4 KOMENTARZE

  1. A można rozwinąć temat nieużywania filtrów przed słońcem ? Pytam ponieważ gdy się opalam to nie sposób nie używać filtra bo zaraz dostaje poparzeń. Nawet gdy celowo nie leżę plackiem a jestem nad woda to chcąc nie chcąc szybko moge złapać słońce na kark i sie popatrzyć.

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...