Jakie suplementy wybrać? Gdzie znaleźć te z najlepszym składem? Czy ja w ogóle potrzebuję suplementów diety? Na te pytania szukałem odpowiedzi w ciągu ostatnich 10 lat. W serii 💊Jakie suplementy? opisuję to czego się dowiedziałem. Na początek zasady BHP właściwej suplementacji. Po co? Ano po to, że suplementy diety to nie landrynki. Substancje te mogą zarówno wesprzeć naturalnie siły organizmu jak i wytrącić go z równowagi. Warto mieć otwartą głowę. Ale nie na tyle, żeby wyleciał z niej mózg.

Na początek zapoznaj się z klauzulą informacyjną.

💡 Interwencje i substancje, które zebraliśmy poniżej, mają wysoki profil bezpieczeństwa i uchodzą za bezpieczne dla zdrowych ludzi. Pamiętaj, że Twój organizm ma indywidualne potrzeby, dlatego ważna jest diagnostyka. Opisane strategie, suplementy i techniki służą wspieraniu naturalnych procesów organizmu i nie zastępują konsultacji ze specjalistą.

✜ Biohaker: Stworzenie tego mini-poradnika chodziło mi po głowie już od długiego czasu. Ale dopiero pojawienie się na mojej ścieżce Sylwii Pogorzelskiej — autorki książki Jestem wdzięczna za raka — stało się zaczynem do jego urealnienia. Ze wszystkich ludzi, których do tej pory poznałem, Sylwia ma największy zasób wiedzy na temat onkohackingu. I stale ten zasób powiększa.

Oddajemy w Wasze ręce repozytorium najciekawszych i najskuteczniejszych substancji i modalności w onkohackingu. Ważne! Ten poradnik będzie w stałej rozbudowie i kurateli. O zmianach i nowościach będziecie informowani zwyczajowo na mejla. Do listy mejlingowej można dopisać się tutaj.

W poradniku będzie towarzyszył nam rysunkowy Raczysław🦀. Raczysław, który zgodnie z intencją autorów – z obrazka na obrazek — będzie tracił swoją moc. A wy, drodzy czytelnicy będziecie odzyskiwać swoją. Taka jest nasza wola. Niechaj się ziści✨ Tymczasem, oddaję klawiaturę Sylwii!

🧬Onkohacking

Co to w ogóle za termin? Otóż onkohacking to nic innego jak biohacking odporności, regeneracji i równowagi organizmu. Ciało człowieka utrzymane w równowadze ma niesłychanie skuteczne mechanizmy zwalczania potencjalnych przyczyn problemów zdrowotnych. Ta równowaga jest naszym świętym Graalem.


Komórki NK. Naturalni Zabójcy

Wyobraź sobie, że w Twoim ciele istnieje armia elitarna. Żołnierze, którzy nie noszą mundurów, ale mają jedno zadanie: znaleźć i zniszczyć zagrożenie, zanim rozprzestrzeni się po całym organizmie.

To właśnie komórki NK – Natural Killers, czyli naturalni zabójcy. Jedna z najważniejszych (i najczęściej niedocenianych) linii obrony w onkohackingu. Działają po cichu, precyzyjnie i skutecznie… dopóki nie zostaną osłabione.

Czym są komórki NK i jak działają?

Komórki NK to rodzaj limfocytów, białych krwinek, które potrafią rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe, zainfekowane wirusem, zmutowane, osłabione lub „dziwne”. Nie potrzebują specjalnego treningu, działają instynktownie i natychmiast, jak biologiczny oddział szybkiego reagowania. To one czuwają nad porządkiem komórkowym – reagując zanim z drobnych nieprawidłowości zrobi się większy chaos. Co osłabia komórki NK?

I tu wkraczamy na pole nie tylko biologii, ale też stylu życia i świadomości. Bo te komórki nie są niezniszczalne. Ich skuteczność spada, gdy:

Ale najważniejsze: po intensywnych interwencjach medycznych liczba komórek NK może istotnie spaść – nawet na kilka miesięcy. To naturalna reakcja organizmu na przeciążenie, dlatego warto w tym czasie wspierać ich naturalne namnażanie.

Jak więc wspierać komórki NK holistycznie?

Potrzebujemy świadomości, oddechu, ciszy, diety, natury i regeneracji. Komórki NK kochają równowagę. Działają najlepiej, gdy Ty czujesz się bezpieczna, wysypiasz się, dobrze trawisz i masz kontakt z naturą.

Co wspiera NK naukowo i naturalnie:

  • Sen (min. 7–8h) produkcja melatoniny zwiększa aktywność NK,
  • Zioła adaptogenne (ashwagandha, reishi, żeń-szeń syberyjski),
  • Ekstrakty grzybów (np. maitake, shiitake, AHCC),
  • Cynk, selen, witamina D3 i C,
  • Probiotyki i postbiotyki,
  • Aktywność fizyczna ale łagodna, nieprzeciążająca,
  • Kontakt z bliskimi, śmiech, wdzięczność tak, to też aktywuje NK!

Kiedy onkologia się kończy, onkohacking się zaczyna. Jako osoby po chorobie nowotworowej, często słyszymy: „Już po wszystkim, jest Pani zdrowa.” Ale to nie jest koniec drogi. To początek nowego etapu ,opieki nad swoją odpornością. Bo komórki NK są jak ogrodnicy: przycinają to, co zbędne, zanim stanie się niebezpieczne. Ale potrzebują dobrych warunków do pracy.

Komórki NK to nie cud. To reakcja Twojego ciała na to, jak żyjesz, oddychasz, myślisz, śpisz i jesz. Ich siła nie jest zapisana raz na zawsze w genach ani w protokołach medycznych. Ich siła rośnie każdego dnia, kiedy robisz coś, co odżywia Ciebie nie tylko Twoje ciało, ale też spokój, nadzieję i wdzięczność. To właśnie Ty jesteś aktywatorem tego, co w Tobie chroni życie. Bo nie wszystko zależy od leczenia. Ale bardzo wiele zależy od Ciebie.

I to jest najpotężniejsza wiadomość, jaką możesz dziś usłyszeć.

Ciche lokatorki, wielki bałagan – rzecz o pasożytach

Kiedy mówimy o profilaktyce nowotworowej, myślimy o diecie, genetyce, emocjach, toksynach…Ale mało kto w pierwszym odruchu powie: „sprawdź, czy nie masz robaków”. Brzmi jak żart? Tylko częściowo. Bo pasożyty to mistrzowie kamuflażu. Potrafią mieszkać w naszym ciele latami, wywołując chaos hormonalny, zapalny i immunologiczny zupełnie po cichu.

Dlaczego pasożyty mogą mieć związek z nowotworami?

To nie jest tak, że pasożyt = rak. Ale ich obecność może wprowadzać bałagan biologiczny i generować przewlekły stan zapalny. A to już środowisko, które zdecydowanie nie służy komórkowej równowadze.

Jak? Doniesienia sugerują, że mogą obniżać odporność, bo układ immunologiczny jest stale przeciążony walką z niewidzialnym wrogiem. Mogą zwiększać stan zapalny, a ten to wręcz idealne podłoże dla procesów onkogennych. Produkują własne toksyny, które obciążają wątrobę i jelita. Mogą zaburzać gospodarkę hormonalną, zwłaszcza jeśli żyją w wątrobie, trzustce, jajnikach czy jelitach.

W skrócie: pasożyty robią bałagan. A w bałaganie łatwiej o kolejne problemy.

Pasożyty to nie problem „brudnych rąk”. To problem cywilizacji.

Wielu osobom pasożyty kojarzą się z przedszkolem, piaskownicą albo wodą z rzeki w Tajlandii. A prawda jest taka, że dorosły, nowoczesny człowiek też może być nosicielem. Dlaczego? Jemy sushi, tatara, sery pleśniowe, sałaty z marketu. Mamy zwierzęta w domach. Bierzemy antybiotyki, które niszczą naturalną florę ochronną. I… żyjemy w stresie, który osłabia barierę jelitową i odporność.

Pasożytom nie trzeba wiele. Wystarczy słaby moment i trochę ciszy, żeby się zadomowiły.

Pasożyty są sprytne. Potrafią się ukrywać.

To nie są robaki z kreskówki. To mikroskopijne istoty, które potrafią manipulować układem odpornościowym, zmieniać swoje otoczki białkowe, tworzyć cysty i chować się w miejscach, których badania nie dosięgają. I tu ważna rzecz, którą warto powiedzieć na głos:

Czasem trzeba naprawdę pogrzebać w g**nie , kilka razy, zanim się je znajdzie.

Dosłownie. Bo pojedyncze badanie kału nie daje gwarancji, że coś zostanie wykryte. Objawy mogą być mylące i często nieoczywiste. Pasożyty potrafią udawać wszystko od IBS, przez przewlekłe zmęczenie, po trądzik, wahania nastroju, mgłę mózgową czy nawet alergie skórne.Czasem przez lata leczymy skutki, nie wiedząc, że przyczyna siedzi… w jelitach i cicho się śmieje.

Nie odrobaczaj się na własną rękę. Można sobie zaszkodzić.

Wielu ludzi, gdy tylko poczuje niepokój, sięga po naturalne mieszanki, olejki, nalewki i ostre protokoły „na robaki”. Intencja dobra. Ale skutki mogą być… nieprzyjemne. I groźne.

Dlaczego? Bo rozpad pasożytów uwalnia toksyny, które mogą zatruć organizm, jeśli nie zadbasz o wątrobę, nerki, jelita. Bo niektóre zioła mają silne działanie i obciążają nadnercza, tarczycę, mikrobiom. Bo odrobaczanie bez wsparcia wydalania = wewnętrzne zatrucie.

Pasożyty mają swój plan B. i C. i D.

Wielu ludzi, w dobrej wierze, sięga po „odrobaczanie” z apteki: jedna tabletka Zentelu i… bye robaki. No cóż. To tak, jakbyś próbowała wygonić gang z magazynu, wołając przez megafon: „Proszę wyjść.” Zentel działa. Ale nie na wszystko. I nie zawsze.

Na różne pasożyty działają różne substancje. Jedne giną, inne się tylko obrażają, jeszcze inne…przeprowadzają się do innego organu i udają, że ich nie ma. A przy kolejnej próbie już wiedzą, jak przeżyć. To trochę jak z teściową: jak raz ją nie odeślesz porządnie, to wróci silniejsza i z walizką.

Dlatego jedna tabletka bez wsparcia jelit i detoksu to za mało, bez odbudowy mikrobiomu zostawiasz im wolne mieszkanie – i tak – robaki też mają zdolność adaptacji. Są sprytniejsze niż system podatkowy.

Jak działać mądrze i bezpiecznie?

  1. Zrób badania.Kilkukrotnie. Kał, krew (IgE, eozynofile), testy organiczne ale z pokorą wobec ich ograniczeń.
  2. Skonsultuj się z terapeutą ,który zna temat pasożytów i może dobrać łagodny, skuteczny i BEZPIECZNY protokół.
  3. Zadbaj o detoks wspierający nie agresywny. Woda, cytryna, zioła wątrobowe, NAC, chlorofil, postbiotyk, ruch, sen, elektrolity.
  4. Słuchaj ciała, nie tylko internetu.

Jeśli po jakimś środku czujesz się źle to nie znaczy, że „działa”. To może znaczyć, że ciało nie wyrabia z detoksem.

Pasożyty to nie wstyd. To informacja.

Zamiast się ich bać zacznijmy ich słuchać. Bo czasem ciało mówi: „Nie czuję się dobrze. Potrzebuję wsparcia.” I jeśli na czas odpowiesz odzyskujesz nie tylko czystość biologiczną. Odzyskujesz spokój, energię, sen, emocjonalną stabilność, jasność myślenia… i odporność.

W podsumowaniu: to nie jest temat tabu. To temat mądrości.

Nie każdy nowotwór ma związek z pasożytami. Ale każdy onkohaker powinien brać je pod uwagę. Z szacunkiem. Bez paniki. Bez obrzydzenia. Bo one są częścią tego świata pytanie brzmi, czy chcemy je nosić w sobie… czy dać sobie spokój. Bo czasem największy porządek zaczyna się od… d**y strony. 

Wodór. Turbo potencjał


Mówią, że wodór to przyszłość medycyny mitochondrialnej. Dla mnie to był brakujący element układanki po chorobie. Jeśli szukasz czegoś, co działa przeciwzapalnie, wspiera regenerację i można to… po prostu wciągać nosem 😉 – nie znajdziesz nic lepszego!

Wodór nie ma smaku. Nie ma zapachu. Nie daje dreszczy ani błysków. Ale działa. I to działa… głęboko. Dla mnie osoby, która przeszła przez raka i terapię onkologiczną, która potrafi zostawić po sobie spaloną ziemię, wodór stał się jednym z kluczowych elementów regeneracji. Nie jako „magiczne coś”. Ale jako cichy sprzymierzeniec mitochondriów. I jeśli miałabym dziś polecić jedną rzecz w kontekście onkohackingu, byłby to właśnie on.

Czym właściwie jest ten cały wodór? W chemii to H₂. Najmniejsza cząsteczka we wszechświecie. W biologii? Jeden z najskuteczniejszych selektywnych antyoksydantów. Wodór to jak przycisk RESET. Nie naprawia wszystkiego, ale daje warunki, by ciało zaczęło naprawiać się samo. Bo działa jak selektywny antyoksydant, który nie zaburza fizjologicznych procesów utleniania. Bo wspiera regenerację mitochondriów, czyli naszych „elektrowni” produkujących energię z udziałem tlenu. Bo przywraca balans redoksowy, dzięki czemu komórki znów zaczynają „oddychać” na poziomie komórkowym. Innymi słowy: wodór nie dodaje tlenu – ale daje komórce siłę, by mogła go znowu efektywnie wykorzystać. I jeszcze jedno: przenika barierę krew-mózg i błony mitochondrialne, gdzie klasyczne antyoksydanty nie docierają.

Już w 1931 roku niemiecki biochemik Otto Warburg otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie, że komórki nowotworowe rozwijają się w środowisku ubogim w tlen. Warburg zauważył, że komórki nowotworowe oddychają inaczej. Dziś wiemy, że przewlekłe niedotlenienie i stres oksydacyjny nie są bez znaczenia dla zdrowia komórkowego – dlatego tak ważne jest wspieranie mitochondriów w codziennej regeneracji. To nie znaczy, że brak tlenu = rak. Ale znaczy to, że przewlekłe niedotlenienie i stres oksydacyjny mogą stanowić czynnik ryzyka dla zaburzeń w funkcjonowaniu komórek, takich jak mutacje.

Badania pokazują, że organizm może wchłonąć wodór bardzo efektywnie, ponieważ jego cząsteczka jest tak mała, że:
– przechodzi przez błony komórkowe
– penetruje mitochondria
– przechodzi przez barierę krew-mózg
Szacuje się, że przy standardowej inhalacji (np. 600 ml/min) organizm może przyswoić około 1–1,5% wdychanego wodoru co wystarcza, by uruchomić mechanizmy naprawcze i antyoksydacyjne w całym układzie.
Co ważne: organizm wydala nadmiar wodoru przez płuca, więc nie ma ryzyka przedawkowania.

Korzyści, które zauważyłam u siebie:
– Lepszy sen (głębszy, bardziej regenerujący)
– Redukcja mgły mózgowej
– Mniejsze bóle mięśniowe i stawowe
– Więcej energii (ale nie pobudzenia, raczej jasności)
– Spokojniejszy układ nerwowy

Jak korzystać z wodoru w praktyce?
Inhalacje: 30–60 minut dziennie, najlepiej na czczo lub wieczorem. Woda wodorowa do picia w ciągu dnia (ale świeża!)
Niech Ci nie przyjdzie do głowy kupić wody wodorowanej w butelce! Wodór rozpada się na tlen i wodę maksymalnie 15 min po wytworzeniu, zatem jeśli napotkasz na swojej drodze po zdrowie butelkowaną wodę wodorową … run Forrest!! 🙂 Kąpiele wodorowe dla skóry po terapii i stanów zapalnych

Mój rytuał:
Rano: 30 min inhalacji + ciepła woda z cytryną.
Wieczorem: druga sesja lub kąpiel nóg w wodzie z wodorem.
Czasem dołączam medytację lub afirmację. Ciało i umysł lubią współpracować.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze urządzenia?
Na rynku jest wiele urządzeń do inhalacji wodorem, ale nie każde jest bezpieczne i skuteczne. Na co warto zwrócić uwagę?
– Czystość wodoru: minimum 99,99% , im wyższa, tym lepiej
– Wydajność: min 300 ml/min
– Membrana PEM: technologia elektrody membranowej (najlepiej japońska lub koreańska)
– Woda destylowana lub demineralizowana: zawsze sprawdzaj, jakiego rodzaju wodę zaleca producent
– Zasilanie i hałas: dobre urządzenia są ciche i energooszczędne
– Certyfikaty i realne testy. Warto unikać sprzętu z nieznanych źródeł (zwłaszcza z najniższej półki z Chin)
Uwaga na urządzenia oferujące jedynie gaz Brown’a – nie zawsze jest wskazany dla osób onkologicznych.

W świecie, gdzie rak rośnie po cichu, wodór działa jeszcze ciszej ale z większym sprytem. Nie wali z armaty. Po prostu wpada do komórki, najmniejszy z najmniejszych i robi tam porządek. Jak taki mini-ninja: naprawia, dotlenia, ucisza pożary, których nikt wcześniej nie zauważył. Bo jak pokazał Warburg komórka, która nie oddycha jak należy, zaczyna kombinować.

A wodór sprawia, że nie musi kombinować. Ma tlen, ma balans, ma szansę żyć normalnie. I może znów być sobą bez mutacji, bez dramatów, bez pomysłów na nowe twory.

Stan zapalny. Cichy sabotażysta

Gdybym przed diagnozą dysponowała taką wiedzą jak dzisiaj, nie kojarzyłabym stanu zapalnego wyłącznie z bólem zęba, ropą pod paznokciem albo spuchniętym stawem. I daję głowę, że większość z nas właśnie tak wyobraża sobie stan zapalny. Musi być widać i dobrze jakby bolało. Wtedy jest jasność.

Kiedy myślimy o zapaleniu, wyobrażamy sobie zaczerwienienie, gorączkę, może opuchliznę. To pożądana reakcja organizmu, jego sposób na obronę i naprawę. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta reakcja jest utajona i przewlekła. Gdy zamiast gasić pożar, ciało podtrzymuje tlącą się iskrę. I taka właśnie niewidoczna iskra, może z czasem wpływać na funkcjonowanie tkanek i upośledzać procesy regeneracji.

Stan zapalny wpływa na aktywność immunologiczną

Stan zapalny działa jak sygnał do ciągłej naprawy. Ale jeśli ten sygnał się nie wyłącza, musi dojść do przeciążenia. To trochę jak zwarcie na linii wysokiego napięcia, na początku samo iskrzenie, a za chwilę pada cały system. Komórki, które miały się regenerować, zaczynają się męczyć. Tworzy się kaskada bałaganu na poziomie tkanek. Czasem dochodzi do zmian w metabolizmie, innym razem do nadmiernej aktywności naczyń krwionośnych, które próbują pomóc ale jednocześnie zwiększają lokalne obciążenie.

Paradoksem tej sytuacji jest to, że ochronne zjawisko pierwotne staje się źródłem obciążenia dla całego ciała. Z czasem może się to objawiać osłabieniem zasobów organizmu, problemami z odżywieniem komórek czy trudnością w ich odbudowie (która trwa w nas ciągle i nieprzerwanie!). A organizm działa tak dobrze jak dobrze działa pojedyncza komórka. Skąd się bierze ten stan?

💡Niektóre badania pokazują, że przewlekłe procesy zapalne mogą odgrywać istotną rolę w kontekście różnych wyzwań zdrowotnych, w tym tych związanych z funkcjonowaniem wątroby, jelit, trzustki czy układu hormonalnego.

Nie trzeba ostrej infekcji, by w ciele rozpętała się burza. Jak wyglądało budowanie mojego własnego stanu zapalnego? Cóż… Przetworzona dieta bogata w cukry proste, tłuszcze trans i dodatki do żywności. Czy mój styl żywienia miał wpływ na mój dobrostan? Biorąc pod uwagę zawartość mojego talerza… parówki , biała buła i pomidor, zupka chińska, tony słodyczy i cola.. Jest szansa, że tu poszalałam.

Brak równowagi hormonalnej – moje Hashimoto i lata tabletek antykoncepcyjnych z dużym prawdopodobieństwem rozchwiały moje hormony na dobre. Niewyrażone emocje, długotrwałe napięcie psychiczne w którym pozostawałam latami, musiały odcisnąć swoje piętno. Zaburzenia w mikroświecie jelitowym. Znasz przecież te wszystkie przelewania, bulgotania, wzdęcia, odbijanie. To zdecydowanie była moja codzienność.

Obciążenia wirusowe i bakteryjne. W moim przypadku wirus Epsteina Barra i wirus opryszczki. Zbyt mało snu, światła dziennego i ruchu. Kto zna? Ręka w górę. Moja praca w korpo zapewniała mi solidną dawkę siedzenia przy kompie minimum 9h dziennie. Ruch? Zazwyczaj pchnięcie krzesła obrotowego z jednego na drugi koniec biurka. Do tego kontakt z metalami ciężkimi. Jeśli mieszkasz w centrum Warszawy ołów, kadm i paru ich innych kumpli są w zasadzie Twoimi współlokatorami na dobre i na złe. No i styl życia nastawiony na wydajność, bez regeneracji. Regeneracja? Jak masz 20-30 lat jedyne co się liczy, to jak najszybciej odłożyć na wakacje, rodzinę, mieszkanie. Sen i odpoczynek mogą poczekać. To byłam ja! W zasadzie słowo regeneracja nie istniało w moich słowniku.

A więc najczęstsze przyczyny to:

  • Przetworzone produkty wyładowane prostymi cukrami, tłuszcze trans i dodatki do żywności3,
  • Brak równowagi hormonalnej (np. wysoki poziom estrogenu),
  • Niewyrażone emocje, długotrwałe napięcie psychiczne,
  • Zaburzenia w mikroświecie jelitowym, tzw. „nieszczelne jelita“,
  • Obciążenia wirusowe i bakteryjne,
  • Zbyt mało snu, światła dziennego i ruchu,
  • Kontakt z metalami ciężkimi lub pleśnią,
  • Styl życia nastawiony na wydajność, bez regeneracji.

4💡Badanie przeglądowe w Nature Aging pokazuje, że w populacjach tradycyjnych (np. Tsimane w Amazonii i Orang Asli w Malezji) nie obserwuje się wzrostu stanów zapalnych wraz z wiekiem. Natomiast u ludzi żyjących w stylu przemysłowym (to o nas…) poziom markerów zapalnych rośnie wraz z peselem. Jednak sam wniosek napawa optymizmem! Inflammaging (starzenie zapalne) nie musi być nieuniknione.

Dobra wiadomość jest taka, że ciało wysyła sygnały ale trzeba je umieć rozpoznać. Przewlekły utajony stan zapalny może nie dawać większych objawów. Ale są sygnały, których absolutnie nie należy ignorować:

  • Zmęczenie mimo przespanej nocy, poczucie braku regeneracji. Jakby organizm nigdy nie wyłączał się z trybu alarmowego.
  • Mgła mózgowa. Problemy z koncentracją, zapamiętywaniem, wolniejsze reakcje.
  • Podskórne napięcie lub tkliwość.
  • Kłopoty trawienne. Wzdęcia, uczucie ciężkości, nieregularne wypróżnienia, nadwrażliwość na pokarmy.
  • Trudności z regulacją masy ciała, szczególnie na redukcję mimo diety i ruchu.
  • Zmienione parametry laboratoryjne (np. CRP, ferrytyna, IL-6, homocysteina).
  • Bóle stawów i mięśni bez przeciążeń czy urazu.
  • Problemy skórne. Trądzik, łuszczenie , zaczerwienienie, przebarwienia, świąd.
  • Zaburzenia snu, wybudzanie się, trudności z zaśnięciem.
  • Zwiększona podatność na infekcje.

Gdybym poprosiła Cię, żebyś tutaj na chwilę się zatrzymał.. Przy ilu z tych punktów musiałbyś powiedzieć Uuuppppsss… to chyba o mnie? I tu od razu nasuwa się kolejne pytanie. Na ile słyszę co mówi do mnie moje ciało? Jak bardzo urządziłem się w zdaniu „Taki mój urok”?

Co dobrego możemy zrobić?

Nie musisz znać nazw wszystkich cząsteczek prozapalnych. Wystarczy, że przyjrzysz się codzienności. Bo to nie o wiedzę laboratoryjną tu chodzi, a o małe wybory. To niesamowite jak duży masz wpływ gdy prowadzisz przeciwzapalny styl życia.

1. Jedzenie jako wsparcie. Więcej warzyw (szczególnie zielonych), kiszonek, ziół, oliwy, kurkumy, imbiru, owoców jagodowych, produktów z omega-3. Wykluczenie cukru, białej mąki, rafinowanych olejów i dań gotowych.

2. Ruch jako regulacja. 30 minut spaceru, joga, taniec, rozciąganie, to wszystko wpływa korzystnie na krążenie i jakość tkanek.

3. Emocje jako źródło. Niewyrażony smutek, gniew czy lęk potrafią zamieszkać w ciele. Czasem bardziej niż cukier czy gluten.

4. Jelita jako centrum komunikacji. Kiszonki, postbiotyki, błonnik rozpuszczalny. Mikroświat jelitowy to nie tylko trawienie, ale też wpływ na nasze samopoczucie i poziom energii.

5. Światło, sen i oddech. Rytm dobowy, odpowiednia ilość snu i oddychanie przeponowe wpływają na cały organizm. Nie tylko na poziomie biochemicznym, ale też emocjonalnym.

1Biohaker: Nie uciekniesz od ruchu. Ale możesz go stosować według mojego ulubionego klucza. Minimum zaangażowania, optimum efektu. Co to oznacza? Np. składana mini trampolina pod łóżkiem i delikatny rebounding, 7 minut o poranku, 7 minut wieczorem. To naprawdę jest przyjemne i poprawia humor. A przede wszystkim niebywale udrażnia układ limfatyczny! To ten, który m.in. warunkuje odpowiedni detoks organizmu. Nie ma trampoliny? Sprawdź ten poranny rozrusznik. 5 minut. Codziennie. Choćby skały srały!

Nie musimy odrzucać żadnego podejścia. Możemy budować pomosty między światem laboratoryjnych wyników a tym, co czujemy w ciele. Bo to nie są dwa różne światy. To jedno ciało. Jeden organizm. I jeśli każdy wyżej wymieniony element daje nam choćby 1% poprawy samopoczucia, to wdrażając kilka z nich, zyskujemy już kilka solidnych procentów na plus.

Grzyby lecznicze / medicinal mushrooms

Pamiętacie te czasy, kiedy mówiło się, że grzyby nie mają żadnej wartości ale zbiera się je dla smaku? 🙂 Ja pamiętam to doskonale i o dziwo, już wtedy jako dziecko zastanawiałam się jak to jest możliwe, że istnieje coś, co jest trochę bez sensu.. chyba, że sensem miał być smak sam w sobie 🙂

Kiedy zaczęłam zanurzać się w świat grzybów, nie bez wstydu powiem, że dopiero 8 lat temu, okazało się, że badania nad ich właściwościami trwają już od lat 50 poprzedniego stulecia, a ja będąc nastolatką w latach osiemdziesiątych żyłam w przekonaniu, że grzyb = wigilijny barszcz. 

Zaczęłam przyglądać się ich właściwościom i potencjałom zaraz po tym, jak zorientowałam się, że te w mojej głowie nic nie warte osobniki, zawierają w sobie ogrom wcześniej już mi znanych substancji takich jak polisacharydy, a w nich najbardziej i najdokładniej przebadane betaglukany, PSP, PSK , heteroglukany , chityna i chitozan. Triterpenoidy, a w nich kwas ganodermowy, ganoderenowy, lucidenowy. Białka i peptydy: lektyny enzymy, polipeptydy. Sterole, nukleotydy, terpeny seskwiterpeny, fenole i flawonoidy, melaniny, witaminy i minerały… 

Trzeba przyznać, że robi to wrażenie! 

Kopałam dalej. Zdecydowanym przodownikiem w badaniu grzybów do dziś jest Japonia i to ten kraj jest liderem w badaniach klinicznych wysokiej próby. Na dzień dzisiejszy najlepiej przebadane są betaglukany, które dają nam całe bogactwo korzyści w postaci stymulowania komórek układu odpornościowego zarówno makrofagów jak i NK killers,  wspierania układu odpornościowego we wszelakich infekcjach bakteryjnych i wirusowych, łagodzenia objawów alergii poprzez stabilizowanie immunoglobuliny E (IgE). 

Mają mnóstwo innych zastosowań, które mam wrażenie nie mają końca! 

Wspierają:

  • zdrowie układu sercowo-naczyniowego
  • metabolizm
  • obniżanie cholesterolu LDL
  • regulacje poziomu glukozy we krwi
  • wychodzenie ze stanów zapalnych
  • usuwanie wolnych rodników
  • spowalnianie procesów trawienia
  • korzystny rozwój mikrobiomu

Gdybym ogłoszono konkurs na najbardziej niesamowitego pod względem jego możliwości grzyba, myślę, że największe szanse na podium miałyby po kolei :

1) Coriolus / Tureky Tail6 czyli wrośniak różnobarwny dlaczego? Bo jest najbardziej przebadanym grzybem na świecie, posiada PSP i PSK JEDYNE polisacharydy z grzybów, które zostały zatwierdzone jako leki wspomagające leczenie onkologiczne7 w Japonii, a przy okazji to najsilniejszy immunomodulator grzybowy udokumentowany badaniami.

2) Shiitake drugi grzyb, który doczekał się zarejestrowanego leku (Lentinan) turbo silne działanie na makrofagi, limfocyty T, komórki NK. Jednym słowem kolejny kozak dla układu immunologicznego.

3) Reishi bezkonkurencyjny adaptogen pośród grzybów. Ten, dla mnie samej, to must have codziennego grzybobrania 🙂

4) Maitake świetnie przebadany w odporności metabolicznej , insulinooporności i wsparciu redukcji masy ciała.

To co zasługuje na szczególną uwagę to to, że PSK został zatwierdzony w Japonii w 1977 roku, a do 1985r zajął 19! miejsce na liście najbardziej udanych komercyjnie leków na świecie.

Aż chce mi się powiedzieć .. SIGMA

Ale, ale… nie tylko japońskimi grzybami człowiek żyje. Na naszej polskiej scenie właśnie w tym roku Prof. Konrad Szychowski wraz z innymi naukowcami z Katedry Biotechnologii i Biologii Komórki WSIiZ opatentował sposób ekstrakcji błyskoporka podkorowego, charakteryzującej się szczególnymi właściwościami zdrowotnymi. Nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki za nasz polski zespół!

Ciekawość mnie zżera co kryje w sobie borowik szlachetny. Przecież nie mogę się oprzeć jak go widzę…

Ciąg dalszy nastąpi.

Pozostałe stacki

Pozostałe 11 stacków z serii 💊Jakie suple? znajdziesz tutaj.

STACK #1 Baza 💊 STACK #2 Testo Masa 💊 STACK #3 Głęboki Sen 💊 STACK #4 Mgła Mózgowa 💊 STACK #5 Spokój 💊 STACK #6 Odporność 💊 STACK #7 Apteczka 💊 STACK #8 Anti-aging 40+ 💊 STACK #9 Detox 💊 Stack #10 Serce 💊 STACK #11 Jelita 💊

  1. Li Q. et al., “Effect of forest bathing trips on human immune function”, Environmental Health and Preventive Medicine, 2010 (badanie z lasem i kontrolą miejską) [PubMed] ↩︎
  2. „Physiological Effects of Nature Therapy” [MDPI] ↩︎
  3. Inflammaging, an Imbalanced Immune Response That Needs to Be Restored for Cancer Prevention and Treatment in the Elderly [MDPI] ↩︎
  4. New study challenges understanding of how age, chronic diseases and inflammation are linked [STAT] ↩︎
  5. Li Q. et al., “Effect of forest bathing trips on human immune function”, Environmental Health and Preventive Medicine, 2010 (badanie z lasem i kontrolą miejską) [PubMed] ↩︎
  6. https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0734975003000028 ↩︎
  7. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7910230/ ↩︎

4 KOMENTARZE

  1. Witam! Oprócz tego, że wspaniały artykuł😃 ale i również wspaniałe ilustracje!😄 W jakim narzędziu Pan je wygenerował? Będę wdzięczna za informacje😊

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...
Captcha verification failed!
Ocena użytkownika captcha nie powiodła się. proszę skontaktuj się z nami!