Post 72 godziny to jedno z moich ulubionych narzędzi głębokiego detoksu i restartu układu odpornościowego. Wraz z końcem roku, w weekend poprzedzający święta, postanowiłem ponownie sięgnąć po ten najbardziej popularny schemat głodówki. Tym razem jednak klasyczny 72-godzinny post przedłużył się o dodatkowe 10 godzin, a ja wprowadziłem cztery naukowo zwalidowane usprawnienia, które miały wesprzeć cały proces.

Przeszperałem zasoby sieci w poszukiwaniu metod maksymalizacji oczyszczania organizmu i autofagii w trakcie postu. Oto, czego się dowiedziałem i co realnie zadziałało.

Post 72 godziny działa najlepiej, gdy skupisz się na czystej wodzie, elektrolitach, lekkim ruchu i regeneracji, a nie na stymulacji organizmu. W celu pogłębienia efektów autofagii i utrzymania wysokiej energii w trakcie 72 godzinnego postu stosuję: lampę z czerwonym światłem, wodę wodorowaną, Alcalinę oraz mini trampolinę.

💡Post 72 godziny to długotrwały post wodny, którego celem nie jest spalanie kalorii, ale uruchomienie głębokich procesów regeneracyjnych, takich jak autofagia i reset metaboliczny.

.
lampa z czerwonym światłem

Czterech muszkieterów wsparcia 72-godzinnego postu (mój protokół)

Im dłuższy post, tym większe znaczenie ma prostota i umiar. Post, który zrobiłem przed świętami był najłatwiejszym odkąd zacząłem stosować cykliczne głodówki. Zero spadków energii, zero uczucia głodu, żadnych zawrotów głowy. Wow. Powód? Moim zdaniem 4 filary wsparcia, które wypracowałem. Każdy filar adresuje jeden proces biologiczny, który wspiera post. Są to: elektrolity, redoks, mitochondria, limfa. I tak, po kolei:

1. Równowaga elektrolitowa. 👉Alcalina

Moc 8 czarnych kropli⚡. Alcalinę zapewne zna wielu z Was. Pisałem o niej jako o moim największym odkryciu z obszaru wsparcia procesów detoksu w organizmie. Dlaczego alcalina to dobry pomysł w trakcie postu? Podczas 72-godzinnego postu jednym z kluczowych wyzwań nie jest głód, ale utrzymanie stabilnej równowagi elektrolitowej. Brak kalorii oznacza brak sodu, potasu i innych minerałów dostarczanych zwykle z pożywieniem, a to właśnie ich niedobór najczęściej odpowiada za objawy takie jak osłabienie, zawroty głowy czy spadki energii.

I tutaj wjeżdża właśnie Alcalina. Ale nie jako magiczne alkalizowanie organizmu, ale jako wsparcie mineralne. Taki mineralny bufor bezpieczeństwa. Z moich obserwacji wynika, że to właśnie elektrolity, a nie brak kalorii, decydują o tym, czy post jest do zniesienia i stabilny, czy kończy się walką z własnym ciałem…Alcalina pomaga buforować kwasowość i pomaga dotrwać do końca postu.

Jak stosowałem Alcalinę w trakcie postu?

W moim przypadku schemat był bardzo prosty: 8 kropli Alcaliny o poranku rozpuszczonych w 500ml ciepłej wody z dodatkiem ćwierci łyżeczki soli kłodawskiej. Alcalinę kupicie pod tym linkiem z kodem BIOHAKER.

2. Selektywny antyoksydant. 👉Generator wodoru

Świetny stabilizator postu. Na wodę wodorową w trakcie postu zwróciłem uwagę dzięki Dr Mindy Pelz, która w swoich materiałach podkreśla znaczenie kontroli stresu oksydacyjnego, zwłaszcza przy dłuższych głodówkach. Podczas 72 godzinnego postu (a tym bardziej przy jego wydłużeniu) organizm przechodzi w tryb intensywnej adaptacji metabolicznej. Procesy te są naturalne i potrzebne, ale mogą wiązać się z przejściowym wzrostem stresu oksydacyjnego. Dlaczego wodór molekularny ma sens w trakcie postu?

Bo w przeciwieństwie do klasycznych antyoksydantów:

  • działa selektywnie (nie blokuje wszystkich sygnałów stresowych),
  • nie zaburza fizjologicznych procesów adaptacyjnych

To ważne, bo w trakcie postu nie chcemy gasić autofagii ani adaptacji, a jedynie zmniejszyć zbędne obciążenie oksydacyjne, które może pogarszać samopoczucie.

Jak korzystałem z generatora wodoru?

Schemat był bardzo prosty. Świeżo przygotowana, ciepła woda wodorowa pita 3-4 krotnie w ciągu dnia. Do przygotowania używam świetnego generatora wodoru Echo [$KOD: BIOHAKER]. Alternatywnie sprawdźcie też recenzję tej koreańskiej butelki. Właśnie tego używałem wcześniej i oddałem go rodzicom.

3. Wsparcie mitochondriów. 👉Lampa z czerwonym światłem

Zapewne obiło Wam się o uszy, że fotobiomodulacja w trakcie głodówek jest game-changerem. Ale czy tak jest naprawdę? I dlaczego miało by to wspierać organizm w trakcie postu? Podczas 72 godzinnego postu (i dłużej) organizm działa w trybie oszczędnym. Nie mamy podaży energii z zewnątrz, więc większą rolę przejmuje efektywność pracy mitochondriów. Już wiecie dokąd to zmierza. Potrzebujemy wzmocnić zdolność komórek do produkcji energii przy ograniczonych zasobach. A dokarmienie mitochondriów to jest główne zadanie lamp RLT.

Rezultat? Więcej stabilnej energii, poprawa regeneracji i snu, lepsza tolerancja postu. Innymi słowy, brak zmęczenia i zjazdów energetycznych w trakcie. W kontekście głodówki lampa z czerwonym światłem była dla mnie jednym z najczystszych narzędzi wsparcia.

Jak korzystałem z czerwonego światła podczas postu?

Bardzo prosto i zachowawczo. Krótka 10-15 minutowa ekspozycja na czerwone światło, raczej w godzinach porannych lub w ciągu dnia, nie wieczorem. To wszystko 🙂 Korzystam niezmiennie z lampy Mitowell model MV2000 PRO. Polecam bardzo.

4. Pobudzenie układu limfatycznego. 👉Trampolina

To jest coś, co olśniło mnie dopiero przy tym ostatnim poście. Podczas głodówki organizm przechodzi w tryb porządkowania i recyklingu. Ciało na swój sposób skanuje wszystkie swoje zakamarki i zaczyna eliminować wadliwe i działające na pół gwizdka komórki. To jednak nie dzieje się w próżni — produkty przemiany materii tego sprzątania muszą zostać przemieszczone i usunięte. I właśnie tutaj kluczową rolę odgrywa układ limfatyczny.

Jego pobudzenie ułatwia fizjologiczny przebieg procesów detoksu. A ja nie znam nic lepszego do przyspieszenia obiegu limfy niż skoki na mini trampolinie. To najlepszy trening w trakcie postu bez przeciążania organizmu i bez podbijania kortyzolu. I co ważne – super łątwy do wkomponowania przy niskim poziomie energii. Rezultat? Drenaż i większa lekkość w ciele oraz lepsza tolerancja całego procesu

Jak korzystałem z trampoliny w trakcie postu?

Bardzo spokojnie. Dwie 5 minutowe sesje rano i wieczorem. To naprawdę wystarczy i zrobi świetny mechaniczny impuls do właściwego przepływu limfy:) Korzystam ze rewelacyjnej składanej trampoliny marki Hammer Cross Jump.

Czego już nie robię podczas głodówki (i dlaczego)

Post mnie zmulił, chyba nie działa. Mieliście tak kiedyś? Wszystko wokół nas ewoluuje. W związku z czym ewoluują także podejścia. To co wydawało się mieć sens wczoraj, dzisiaj nie jest już tak jednoznacznie wspierające. Co robiłem kiedyś w trakcie 72 godzinnych postów, a czego nie robię dzisiaj?

  • brak sauny IR. Sauna wypaca, a więc wypłukuje z elektrolitów. Dodatkowo jest to forma stresora hormetycznego dla organizmu, który w trakcie głodówki i tak jest poddany stresorom o wysokim potencjale.
  • brak agresywnych detoksów. Żadnych adaptogenów, kawy, chlorofili w kroplach (pobudza perystaltykę
  • aktywuje fazę II detoksu wątroby).
  • brak treningów. Żadnego HIIT, żadnego cardio. Mini trampolina i spacery zrobią robotę i nie zjedzą energii adaptacyjnej.
  • brak naparów ziołowych. Zioła to często aktywacja II fazy detoksu. Nie chcemy pobudzania żółci, enzymów i wydalania. W poście wątroba i tak pracuje na wysokich obrotach (ketony, autofagia).
  • ciepła woda zamiast zimnej. To ważne, a wiele osób robi ten błąd. Zimna woda to dodatkowy stresor. Zimno zostawiamy po poście. Dotyczy to także zimnych pryszniców.

Opisany protokół to moja osobista strategia optymalizacji i obserwacji reakcji organizmu, a nie uniwersalny schemat dla każdego. Podczas 72 godzinnego postu najważniejsze nie jest to, co dodajesz, ale to, czego świadomie nie robisz. Po pierwsze nie szkodzić, wiadomo. Powodzenie w kolejnych postach!

🧐Zastrzeżenie
To, co sprawdziło się u mnie, nie musi być optymalne dla każdej osoby i wymaga indywidualnej obserwacji reakcji organizmu. Artykuł ma charakter informacyjny i opisuje moje osobiste doświadczenia oraz obserwacje. Nie stanowi porady medycznej ani zaleceń terapeutycznych. Każdy organizm reaguje inaczej, dlatego przed wprowadzaniem istotnych zmian w diecie lub stylu życia warto kierować się własnym rozsądkiem i oceną sytuacji.

2 KOMENTARZE

  1. Super protokół, ale mam jedną wątpliwość merytoryczną. W swoim artykule o kwasie fulwowym ostrzegałeś przed łączeniem go z chlorem. Czy dodawanie soli kłodawskiej (chlorku sodu) do alkaliny nie powoduje podobnej, niepożądanej reakcji? Ciekawy jestem, jak na to patrzysz i czy takie połączenie jest Twoim zdaniem w 100% bezpieczne

    • Dzięki Bartek. Dobre pytanie! To jest częsta wątpliwość. Też się uspokajałem rozeznaniem tematu. Chlor w ostrzeżeniu przy Alcalinie to nie chlorek sodu. Ostrzeżenia dotyczą reaktywnego chloru z wody kranowej (chlor, chloraminy, podchloryny), ten jako utleniacz może wchodzić w niepożądane reakcje z materią organiczną. Natomiast sól kłodawska (czyli chlorek sodu (NaCl), gdzie chlor występuje jako jon chlorkowy to jest forma stabilna i niewchodząca w takie reakcje. Dodanie soli do alcaliny nie powoduje więc analogicznej reakcji chemiczne. jedyną realną kwestią pozostaje łączna ilość sodu.

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...
Captcha verification failed!
Ocena użytkownika captcha nie powiodła się. proszę skontaktuj się z nami!