Maści nie używam, więc nie polecę.
Mogę natomiast polecić prosty protokół, jeśli masz dostęp lub już robisz regularne morsowanie. Od razu po nim robisz szybkie cardio (np. rowerek, orbitrek, pajacyki), a po nim dogrzewasz kontuzjowany staw poprzez mobilizację. Polecił mi to znajomy z kadry polski w podnoszeniu ciężarów. Testowałem ostatnio (akurat mam skręconą kostkę, na finiszu) – przyśpiesza regenerację.
Znajomy fizjo poleca przede wszystkim nie unikać wykonywania pracy przy nadwyrężeniach – intuicyjnie może się wydawać, że powinniśmy przestać się ruszać i to przyśpieszy regenerację. Fakty świadczą jednak o tym, że jest wręcz odwrotnie. Dlatego kluczem jest mobilizacja.
Oczywiście nie mówimy tu o skrajnych przypadkach, kiedy nie ma żadnego zakresu ruchu lub ból jest tak duży, że ewidentnie zdarzyło się coś poważniejszego niż zwichnięcie czy nadwyrężenie.