Wszyscy bierzemy udział w wyścigu zbrojeń z czynnikami rozpraszającymi. Każdego dnia tysiące różnorakich bodźców wyciąga nasze myśli na zewnątrz, do świata. W rzeczywistości ultra szybkiej gratyfikacji i błyskawicznej realizacji zachcianek, post dopaminowy jest doskonałym testem aby sprawdzić stopień uzależnienia od mentalnych stymulantów. To taki papierek lakmusowy dla stopnia rozproszenia naszej percepcji i bezustannego poszukiwania dopaminowego haju.

Najlepszym przykładem stymulantu są media społecznościowe. Ich mechanizm opiera się na modyfikacji zachowań w taki sposób, aby ich używanie stało się nawykowe. A więc było poza Twoją świadomą kontrolą. Technologia zna nas tak dobrze, że potrzebujemy nowej technologii aby bronić się przed algorytmami tej obecnej.

Każdego dnia doświadczamy gigantycznej ilości bodźców pobudzających nasze mózgi. Od zabijającego produktywność multitastkingu w miejscu pracy po odruchowe sprawdzanie notyfikacji smartfona nawet kilkaset razy na dobę (sic!).

Innymi słowy, jedno wielkie p r z e b o d ź c o w a n i e.

Założenie było więc proste: jeśli wytrwam 24h przestrzegając zasad postu dopaminowego, oznaczać to będzie, że nie mam większego problemu z uzależnieniem od dopaminowej stymulacji. Jeśli nie – to będę miał do pogadania sam ze sobą.

Ale tak właściwie to co jest złego w dopaminie? Już wyjaśniam.

Środowisko wolne od stymulacji

W ciągu ostatnich lat dramatycznie spadła zdolność ludzkiego mózgu do utrzymania skupienia. Większość z nas nie potrafi skoncentrować się na pojedynczym działaniu na dłużej niż 30 minut bez sprawdzenia notyfikacji na telefonie.

Przykład: jak o część swojej rutyny poranka codziennie czytam jeden rozdział książki miesiąca. Pierwsze dwie godziny dnia nie sięgam po telefon ani laptopa. Mam je dla siebie. Jednak już po 15 minutach lektury czegoś mi braknie, czegoś widzieć żądam. I tęskniąc sobie zadaję pytanie: czy to jest przyjaźń, czy to jest dysfunkcyjna, kompulsywna i patodynamiczna relacja? 🙂

Często spotykam się z ludźmi, którzy opowiadają o swoim ogólnym przemęczeniu, gonitwach myśli, trudnościach w planowaniu i utrzymaniu koncentracji na zadaniach, niewiadomego pochodzenia nerwówkach…Co z tym robią?

Po powrocie do domu zasiadają do Netflixa aby znieczulić sobie mózgi kolejną dawką stymulacji! Nie zapewniają sobie tym samym przestrzeni na refleksję, na przemyślenia, na rozmyślanie o rzeczach własnych. Na HIGIENĘ UMYSŁU. W zamian nadal przekazują swoją uwagę na zewnątrz w poszukiwaniu chwilowej przyjemności. Zamiast wcisnąć pauzę od zalewu bodźców, maltretują przeciążony poznawczo umysł kolejną dawką informacyjnego hałasu.

CZYTAJ TAKŻE: Mata igłowa indukująca sen

Wciskam mentalną pauzę

Postanowiłem więc przetestować jeden ze sposobów świadomego odizolowania się od nadmiaru bodźców, bez uciekania się do metod deprywacji sensorycznej, czy pustelniczych leśnych odosobnień. Tu gdzie jestem i teraz, od razu.

Post dopaminowy to metoda polegająca na całkowitym odcięciu zmysłów od ośrodka przyjemności. Chciałem się dowiedzieć, jak będzie wyglądał mój dzień i jak zmieni się moje myślenie, kiedy celowo pozbędę się wszystkich bodźców wywołujących reakcję dopaminową. Czy będzie to trudniejsze niż się wydaje? Będę się nudził? Czy pojawią się nowe pomysły i plany? Jak będzie pracowała moja głowa odcięta od tego co tworzy jej codzienność?

Post Dopaminowy😵🖛😐: ZASADY

dopamina post dopaminowy

Przez okres 24 godzin, musiałem przestrzegać następujących zasad:

  • Zero elektroniki (żadnego telefonu, Netflixa, laptopa, gier video etc.)
  • Zero czytania książek i magazynów
  • Zero sexu i masturbacji
  • Zero jedzenia
  • Zero rozmów
  • Zero muzyki i podcastów
  • Zero kawy i innych stymulantów

Jedynymi rzeczami dozwolonymi w trakcie trwania postu były:

  • Pisanie (kartka + ołówek)
  • Medytowanie
  • Spacery, rower
  • Rozmyślanie i planowanie
  • Wizualizacje
  • Picie dużej ilości wody
  • Zimne prysznice
  • Kalistenika, rozciąganie

Post dopaminowy: moje spostrzeżenia

  • Mój umysł był wyciszony a jednocześnie mocno skoncentrowany

Nie pamiętam kiedy ostatnim razem doświadczyłem takiej klarowności myśli. Pozbawiony miliarda bodźców, z dala od zgiełku miasta, głowa nabierała świeżości z każdą upływającą godziną. Moje myśli nareszcie były tylko moje. Nie przetwarzałem gadających głów i zalewu opinii. Z reguły taki niczym niezmącony horyzont pojawia się u mnie w trakcie urlopowania i pieszych wycieczek po górach. Notes i długopis miałem ze sobą przez cały dzień. Zapisywałem wszystko co uznałem za ważne.

  • Nie czułem głodu, a mózg nie domagał się cukru

Posty jednodniowe jak i dłuższe 72h nie są dla mnie pierwszyzną i mam za sobą łącznie kilkadziesiąt dni bez pożywienia. Dlatego jeden dzień bez jedzenia nie stanowi dla mojego organizmu wyzwania. Wyzwaniem natomiast jest utrzymanie mózgu w ryzach. Ten domaga się bodźców, nie lubi nic nierobienia i odosobnień. Okiełznać go i nadpisać nowymi linijkami kodu to już jest pewna sztuka. A przecież mowa raptem o 24h postu dopaminowego.

post dopaminowy
  • Zdałem sobie sprawę z ilości czasu, który marnuję

Mówi się, że wszyscy poszukujemy sensu życia. Nie wydaje mi się, żebyśmy właśnie tego szukali. Myślę, że chcemy raczej doświadczać życia. Tak napisał kiedyś Joseph Campbell. W trakcie postu dopaminowego umocniło się we mnie przekonanie, że największym luksusem jaki kiedykolwiek będę posiadał jest czas. I, że czas ten najlepiej lokować w doświadczanie WŁASNEGO życia. Od małych przygód w miejskiej dżungli po rzeczy wielkie na rubieżach świata. Wniosek nasunął mi się jednoznaczny: nadal marnuję za dużo czasu na rzeczy nieważne, nad którymi nie mam kontroli. Zbyt mało czasu poświęcam na to co dla mnie ważne i co mogę kontrolować.

  • Pojawiły się nowe insighty biznesowe i prywatne

W odosobnieniu i w trakcie cyfrowego detoksu, człowiek ma do dyspozycji jedynie własne myśli. Cały entertainment jakim dysponuje znajduje się pomiędzy jego uszami. I chodząc po leśnych ścieżkach rezerwatu przyrody, skupiając soczewkę na danym zagadnieniu, w końcu pojawiają się przebłyski lokalnego geniuszu. Takie jak przetasowanie krótkiej listy rzeczy do zrobienia.

Finalnie, post dopaminowy to bardzo ciekawe doświadczenie. Przyznam, że nie doceniałem mentalnego kalibru odcięcia się od informacyjnego hałasu i dopaminowych spustów. W chwili obecnej po głowie chodzi mi 72h leśnego odosobnienia. Już szykuję notes.

11 KOMENTARZE

  1. Wchodzę w to! Dotychczas wprowadzałem 3-dniowe posty od elektroniki, ale nie pomyślałem o książkach i pozostałych stymulantach, które odciągają mnie od bycia tu i teraz. Dzięki!

  2. Zero słuchania muzyki, ale czy granie na instrumentach do listy dozwolonych możnaby dopisać?
    Przy okazji czy micro zestaw Paula był już brany pod uwagę? 🙂

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...