Ktoś mądry kiedyś napisał, że wszystko zostało już powiedziane, ale ponieważ nikt nie słucha to należy powtarzać od początku. A więc – jesteśmy stworzeni do ruchu. W czasach bezustannego dążenia do komfortu, ten doskonale wszystkim znany truizm obrazuje trudną do przyjęcia prawdę. Albo się ruszasz albo będziesz miał problem.

Pozycja statyczna utrzymywana przez wiele godzin to najgorsze co może spotkać ludzkie ciało.

Naukowcy grzmią ostatnimi laty, że siedzenie to nowe palenie oraz, że godzina treningu dziennie nie kompensuje psucia organizmu przez 8 godzin siedzenia. No ale przecież nie będziemy nagle wszyscy rzucać pracy biurowej i przenosić się na wieś aby uprawiać topinambur w permakulturze. O ile wizja to piękna, o tyle niepraktyczna i dla zdecydowanej większości raczej nierealna.

Żeby więc nie odklejać się od rzeczywistości zastanej, warto przyjrzeć się możliwościom usprawnienia tego co jest. A jak się dobrze poszuka, można znaleźć rozwiązanie pośrednie. I to całkiem dobre! Jak więc siedzieć w prawidłowy, nie psujący nas sposób?

Jako biurkowiec z ambicją spędzania maksymalnie 4h dziennie przy komputerze, postanowiłem przetestować wyszperane w sieci krzesło do aktywnego siedzenia od polskiej marki DragonflyChair. Oto czego się o nim dowiedziałem po 60 dniach użytkowania.

Wstań i zobacz jak siedzisz, czyli zabójczy komfort

Jeśli masz prace siedzącą lub głównie siedzącą to problemy ze stawami, bóle kręgosłupa, napięcia w okolicy karku czy bóle głowy towarzyszą Ci zapewne częściej niż byś tego chciał. Nie ma wątpliwości, że długotrwałe spędzanie czasu w pozycji siedzącej jest szkodliwe dla zdrowia. Dlatego warto zrobić zwrot w kierunku większej ergonomii miejsca pracy.

Na rynku jest od groma krzeseł i foteli ergonomicznych. Wyglądają świetnie, są bardzo wygodnie, kosztują krocie i patrząc na nie pod kątem ludzkiej fizjonomii nadają się na śmietnik. Problem z ergonomią tych wynalazków jest taki, że zupełnie nie idzie ona w parze z ewolucyjnymi potrzebami ludzkiego ciała. A przede wszystkim z potrzebą ruchu i częstej zmiany ułożenia.

Konwencjonalne krzesła zapewniają tzw. wsparcie pasywne dla naszego układu mięśniowo szkieletowego. W tym wypadku to krzesło robi całą robotę. Badania pokazują, że pasywne siedzenie w jednej pozycji jest zaczynem wielu poważnych problemów zdrowotnych.

Czym jest aktywne siedzenie?

💡Aktywne siedzenie przerzuca soczewkę na ciało. Nagle to ono musi robić całą robotę. Korzystając z krzesła do aktywnego siedzenia naturalnie, często – a z czasem bezwiednie, zmieniasz pozycje. Po turecku, na kucki, z jedną noga podwiniętą, okrakiem. To krzesło rusza się z Tobą. Dosłownie.

DragonflyChair. Czy to rewolta? Nie, Panie. To rewolucja!

W wersji comfort, którą wybrałem, aktywne siedzisko górne podąża za ruchem ciała. Otóż w tej wersji zamontowano tzw. tilter, czyli adapter przechyłowy, dzięki któremu siedzisko dopasowuje się do pozycji ciała. To tak jakby połączyć siedzenie na piłce z siedzeniem na podłodze. Win win!

To małe siedzisko górne, które widzicie na zdjęciach przechyla się na boki tylko podczas kołysania czy zmiany pozycji. Mechanizm przechyłowy cechuje umiarkowana sztywność, dzięki czemu cały czas mamy poczucie stabilności krzesła. Dla osoby o wadze 95kg, uczucie przechylania na boki jest odczuwalnym i przyjemnym urozmaiceniem.

Dodatkowo częsta zmiana pozycji pozwala na wykorzystanie zakresów ułożenia ruchów miednicy, czyli przodopochylenia i tyłopochylenia. Po co? Pozwala to zachować zdolność pracy w zakresach, które używamy na co dzień. Narząd nieużywany zanika, podobnie jak nieużywane pełne zakresy ruchów.

DragonflyChair to nie tylko ewolucja klasycznego krzesła ergonomicznego. To rewolucja i powrót do korzeni. Pod tym linkiem znajdziesz moją krótką relację z pierwszymi wrażeniami na IG niedługo po rozpakowaniu krzesła. Od rozpakowania do przyjęcia pierwszej pozycji na tej przerośniętej, z lekka dziwacznej koniczynce upłynęło nie więcej niż 15 minut. Składa się je intuicyjnie i można to spokojnie zrobić w pojedynkę.

Wykonanie

Materiały są po prostu świetne. Wybrałem obicie z tkaniny Barbaa (typu flock), która po dwóch miesiącach użytkowania wygląda tak samo jak po pierwszym rozpakowaniu. Żadnych przetarć czy śladów użytkowania. Barbaa jest wyjątkowo odporna na ścieranie, pot i światło, a do jej produkcji nie używa się szkodliwych związków PFAS. Składowe tkaniny to bawełna, akryl, poliamid i poliester. Dla mnie 10/10.

Mocowanie siedziska wykonane jest ze stali nierdzewnej INOX. A więc znowu topowej jakości materiał. W mojej wersji komfort górne siedzisko podnosi się za pomocą siłownika, który się nie obraca, więc siedzisz stabilnie i możesz podnosić/opuszczać siedzisko bez schodzenia z krzesła. Very najs!

Dla mnie dużym plusem jest również to, że DragonflyChair w całości mieści się pod biurkiem, co po skończonej pracy pozwala uwolnić dodatkową przestrzeń. W przypadku pracy zdalnej z domu, jedna taka drobnostka robi dużą różnicę. Miejsce pracy zdaje się być bardziej harmonijne, a swojego dragona wyprowadzam spod biurka tylko wtedy gdy jestem gotowy do pracy.

To taki mały rytuał, coś jak nakładanie tzw. thinking hat, czyli budowanie asocjacji w mózgu, wiążącej wyprowadzone krzesło z intensywną praca umysłową. Schowane oznacza dla mojego mózgu fajrant i relaks.

Zauważyłem też dodatkową prawidłowość związaną z użytkowaniem. Otóż krzesło DragonflyChair nie zapewnia komfortu, do którego przywykłem przez lata siedzenia na bardziej konwencjonalnych fotelach biurowych. A sadzałem swoje 4 litery na dużej gamie różnych marek. Kiedy przez chwile pracowałem w biurach Microsoftu w Edynburgu, korzystaliśmy tam z krzeseł, które kosztowały 7500zł za sztukę. Wujek Bill nie oszczędzał na ergonomii dla swoich minionków.

Pozycja bazowa, świetne rozciągająca przody ud.

Jednak dopiero teraz, mając nowy punkt odniesienia w postaci dragona, widzę, że im wygodniejszy fotel tym większa tendencja do prokrastynacji. Na dragonie się wiercisz, a więc nie sprzyja to ani giercowaniu, ani oglądaniu filmów. Dragon nie jest fotelem do relaksu. Dragon jest urządzeniem do pracy w wysokim skupieniu przy jednoczesnej aktywności organizmu. Dla mnie ten wniosek z testu był o tyle zaskakujący co wiążący. Uwielbiam pracować na tym krześle i powrotu do konwencjonalnego fotela już nie będzie. Bye Felicia!

Zakochany od pierwszego siedzenia? Kwestia przyzwyczajenia

Kiedy dzieliłem się zdjęciami DragonflyChair w relacjach na IG (@biohaker_pl) jednym z najczęściej zadawanych pytań było pytanie o czas potrzebny na przestawienie się z krzesła konwencjonalnego na aktywne.

Podobnie jak wszystkie inne zdrowe zmiany w stylu życia, także przerzucenie się na aktywne siedzenie wymaga czasu. I tak było również w tym przypadku. To zdecydowanie nie była miłość od pierwszego siedzenia. Przerzucenie się na DragonflyChair po tych wszystkich latach korzystania z konwencjonalnych foteli nie jest takim znowu hop siup.

Co prawda nasze ciało bardzo szybko adaptuje się do nowego i zaczyna się intuicyjnie wiercić i zmieniać pozycję, natomiast głowa musi się najpierw odzwyczaić od tego co dotychczas wiązaliśmy z komfortem. I potrzebuje na to trochę czasu. Ba, początkowo będzie wręcz zniechęcać nas do korzystania z tego nowego wynalazku i próbować zawrócić na stare tory.

W moim przypadku okres adaptacji do nowego, aktywnego stylu siedzenia wyniósł circa tydzień. Dzisiaj, po 60 dniach użytkowania nie wyobrażam sobie przejścia na moje poprzednie krzesło ergonomiczne.

💡PRO TIP: Zacznij aktywne siedzenie od 2h dziennie w pierwszym tygodniu. Twoje ciało, a szczególnie Twoja głowa przyzwyczai się do nowych doznań. W końcu ostatni raz siedziałeś aktywnie zapewne w przedszkolu. Daj sobie czas na powrót do naturalnego sposobu siedzenia. W kolejnym tygodniu całkowicie zrezygnuj z konwencjonalnego krzesła. Twoje ciało Ci podziękuję.

7 korzyści płynących z aktywnego siedzenia:

  • Otwarcie kąta pomiędzy górną a dolną częścią ciała
  • Rotacja w biodrach i stabilizacja miednicy
  • Lepsze dotlenienie organizmu
  • Większa koncentracja
  • Zmniejszenie bóli w obrębie kręgosłupa
  • Wzmocnienie mięśni pleców i brzucha
  • Zmniejszenie prokrastynacji

Krzesło inne niż wszystkie

Jeśli większość czasu spędzasz przy biurku, w pozycji siedzącej i szukasz prawdziwie ergonomicznego krzesła, DragonflyChair będzie naturalnym wyborem każdego biohakera. Co prawda tranzycja po latach zwykłych krzeseł może być okrutna, ale to krzesło całkowicie zmieni sposób w jaki siedzisz i pracujesz. Na lepszy.

🤝 DragonflyChair spodobałby mi się na tyle, ze zaproponowałem jego Twórcom współpracę przy promocji. To krzesło jest w tej chwili siedziskiem mojego pierwszego wyboru. Krzesło jest do kupienia pod tym linkiem. Na hasło BIOHAKER otrzymacie 100zł rabatu, a ja drugie tyle od producenta.

*Osoby z dysfunkcją w obrębie kręgosłupa czy dolnej części ciała (miednica, biodra, kończyny dolne), powinny upewnić się, że mogą siedzieć w pozycjach tzw. „niskich” (wskazana jest konsultacja z fizjoterapeutą/ortopedą).

PRZEGLĄD RECENZJI
Krzesło aktywne DragonflyChair
Poprzedni artykuł#SciBITES: Drzewa chronią przed nowotworami
Następny artykułProjekt #10na10: Jak to Robią Inni? Sebastian Kilichowski z Eyeshield
Jestem biohakerem. Pisze o tym jak optymalizuję swój organizm i pracę umysłu. Interesuje mnie precyzyjne odżywianie, inteligentny trening, celowana suplementacja oraz praca z emocjami. Eksperymentuję, bawię się, udoskonalam. Dzielę się moimi sukcesami i porażkami.
test60dni-krzeslo-do-aktywnego-siedzenia-dragonflychairNaturalny zwrot w kierunku ergonomii ewolucyjnej. Z poszanowaniem dla potrzeb ludzkiego ciała. Materiały premium, staranne wykonanie. Ale przede wszystkim radość z użytkowania z pożytkiem dla zdrowia. Sztos absolutny.

2 KOMENTARZE

    • Urozmaicenie jest kluczem. Aktywne siedzenie, biurko stojące, walking meetings etc. Jeszcze mi tylko bieżni do pracy brakuje 🙂

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...