Pierwsza część tego artykułu jest opisowa i typowo blogowa. Jeśli chcesz przeskocz bezpośrednio do części narzędziowej.

To co w ludziach lubię najbardziej to spójność i konsekwencja. Oczywiście dobrze było gdyby również nie zjadali małych dzieci. Zarówno spójność jak i konsekwencja nie są dziełem przypadku. Dzisiaj mogę cwaniakować i chwalić się, że wiem coś o życiu. Był jednak taki czas, kiedy aby poczuć, że żyję potrzebowałem dostać od życia po uszach. Co w konsekwencji każdorazowo przybliżało mnie do coraz większej spójności.

Kapitan Tratwa i dryfowanie

Przez wiele lat moje działania obserwowane z zewnątrz mogły wyglądać na przemyślane i wysoce ustrukturyzowane. Prawda jest jednak taka, że tkwiłem w stanie permanentnej entropii. Wypływałem na otwarte wody bez określenia docelowego portu, zdając się na łaskę żywiołu.

Pierwsze studia były dziełem przypadku, na drugie poszedłem bo kampus był przez ulicę. Trzecie były rezultatem nie do końca przemyślanej decyzji. Podobny bałagan w głowie miałem z wyborem ścieżki kariery. Bujałem się po życiu i różnych krajach jak łódź bez sternika i często płaciłem za to wysoką cenę. Od destabilizującego organizm stresu, przez pracę na dwóch etatach, wypalanie po 3 miesiącach nowego “wspaniałego” zlecenia, aż po spanie pod biurkiem przy wymagających projektach.

życie polega na upgrejdowaniu problemów

W ciągu 15 lat dryfowania pracowałem m.in. jako: barman, fotograf architektury i wnętrz, asystent w dziale finansów, kierowca karetki, nocny audytor w hotelu, sędzia w konkursie hotelarskim, administrator danych w Microsofcie czy pracownik działu transportu w zielonych energiach. Nosiłem też mundur jednej ze służb, ale o tym przy innej okazji.

Musicie przyznać — niezły rozstrzał. Najciekawsze jest dla mnie jednak to, że właściwie wszystkie te zajęcia były dziełem przypadku. Akurat były dostępne jak czegoś szukałem. Były to brałem. Niektóre z przypadkowych prac kończyły się nawet sukcesami, jak np. sesje zdjęciowe dla British Airways czy szkockiego BBC. Inne pozwoliły mi zwiedzić kawał świata. Zdecydowana jednak większość była typową zapchajdziurą z tzw. braku laku. Czyli w moim przypadku, braku jakiegokolwiek planu działania. Owe zapchajdziury kończyły się zawsze tym samym — całkowitym brakiem satysfakcji. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że

Życie karze za mgliste pragnienia i nagradza za konkretne oczekiwania.

Człowieku o co Ci chodzi? Mrzonki zamiast marzeń

Problem, który miałem tkwił m.in. w ustawieniach fabrycznych o nazwie zadowolenie z rzeczy małych. Odkąd pamiętam, ten element osobowości był podkręcony do maksimum. Tak, wiem, to wspaniałe. Inni przecież całymi latami uczą się cieszyć małymi szczęściami i odruchowo znajdować pozytywne aspekty największych niepowodzeń. Nie jest to jednak zbyt pragmatyczne, kiedy proces stoickiej akceptacji odbywa się kosztem ambicji.

Rzecz była w tym, że ten minimalizm potrzeb blokował mnie na poziomie wzrostu. Innymi słowy, byłem wtedy facetem względnie zadowolonym z życia ale poza regularnym budowaniem sylwetki marzeń naprzemiennie z indukowaną okresowym lenistwem ciążą spożywczą pozbawionym większych aspiracji. To pierwsze odczuwałem, tego drugiego byłem słodko nieświadomy.

Skutkowało to przeciąganiem mało rozwojowych sytuacji w nieskończoność. Przeciąganiem do tego mitycznego czasu kiedy coś się samo z siebie zadzieje i przyjdzie wyczekiwana życiowa rewolucja. W zamian przyszła przełomowa realizacja — nic dobrego się nie zadzieje, dopóki sam nie napiszę tego w scenariuszu. Kurtyna. Oklaski.

Jesteś największa przeszkoda w osiąganiu swoich życiowych celów.

Niespodziewanie, jak to bywa, nadszedł moment, w którym nastąpiła konwergencja kilku silnie emocjonalnych wydarzeń. To ten słynny randomowy poranek, kiedy wiesz już, że twoje dotychczasowe życie zmieni się o 180°. Po raz kolejny, mój trigger do zmiany kursu był w całości egzogenny podobnie jak większość momentów wymuszających zmianę w ówczesnej wersji dzisiejszego mnie.

Trigger pochodził z zewnątrz, a więc był kompletnie niezależny od moich decyzji. Innymi słowy to życie wymuszało na mnie zmiany, a nie ja na życiu. A skoro nie wypracowałem w sobie wewnątrzsterowności, to oddawałem się do pełnej dyspozycji kapryśnemu losowi.

Mówi się, że życiowe lekcje będą się powtarzać do momentu, w którym nie wyciągniemy właściwych wniosków. Ta nowa lekcja miała być tą ostatnią w starym rozdaniu.

Dzień, w którym odrosły mi jaja

W ten wspomniany randomowy poranek straciłem najważniejsze fundamenty wykreowanego dla mnie (za moją zgodą) świata. Nagłe odejście dwóch najbliższych mojemu sercu osób pociągnęło za sobą utratę względnie przyjemnej, ale rudymentarnej intelektualnie pracy. Zostałem na lodzie sam ze swoimi myślami, pełzającą depresją i pustymi kieszeniami. Do tego dopadła mnie najbardziej osłabiająca choroba zwana niskim poczuciem własnej wartości.

Jednak patrząc z perspektywy czasu to właśnie ta największa z dotychczasowych prób okazała się przełomem i zaczynem nowego rozdania, którego tak bardzo potrzebowałem. W wieku 31 lat, na skraju frustracji, stłamszony i przygaszony, z podkulonym ogonem dowiedziałem się o sobie czegoś bardzo ważnego: nie wiedziałem o sobie nic. #przegryw

Wraz z filozoficznym otrzęsieniem, dotarła do mnie brutalna prawda. Moje porażki były w prostej lini skutkiem przegranego myślenia. Ujawniło się ono w całej krasie, kiedy opisany rozpad znanej mi rzeczywistości, obnażył całkowity brak spójnej wizji siebie i mojej roli w moim własnym życiu. Nie miałem na siebie pomysłu. Nie miałem scenariusza na własne życie. Ba, nie potrafiłem już nawet jednoznacznie określić co mnie w życiu napędza a, co gorsza nie pamiętałem już dnia, w którym przestałem mieć marzenia.

Jak przejąłem kontrole nad swoim życiem

Postanowiłem przekuć ten lewy sierpowy od losu w przyjacielskiego liścia na orzeźwienie. Jak mawiają Anglicy a stepping stone. Coś we mnie pękło, coś się zmieniło. Oddałem się wtedy zupełnie nowej energii do eksploracji zagadnienia osobistego rozwoju. Dzień za dniem, na ustronnym portowym trawniku przy edynburskim Leith, osłuchiwałem setek podcastów i vlogów, czytałem dziesiątki artykułów i książek.

Sukcesu nie należy gonić. Należy go przyciągnąć osobą, która się stajemy.

Poznałem wtedy nową cześć mojej inkwizycyjnej natury, tym razem w wersji ekstremalnie zaangażowanej w proces. Przez kilka miesięcy, po 8-10 godzin dziennie nabijałem głowę po brzegi inspirującymi filozofiami, historiami porażek i zwycięstw, oraz opowieściami wartościowych ludzi o życiu. Na nowo definiowałem własne ścieżki neuronowe i metodycznie, z dyscypliną o którą sam bym się wcześniej nie podejrzewał, nadpisywałem stare mechanizmy rozumowania nowymi.

To miażdżące przyparcie do muru przez los zaczęło wychodzić mi na dobre! Świadomie rozpocząłem proces formowania nowej, ulepszonej wersji człowieka, którego widziałem w lustrze.

Narzędziówka człowieka świadomego

Z treści, które wywarły na mnie wówczas największe wrażenie, na szczególne polecenie zasługuje wystąpienie Mel Robbins Stop screwing yourself over. Dzisiaj po latach nieco irytujące, ale nadal z potencjałem na wywołanie refleksji nad własnym życiem:

Do Pani Mel, na początek przygody samopoznawczej dorzuciłbym mój ulubiony antyporadnik w postaci zabawnie spostrzegawczego bloga Marka Mansona oraz destylatu tego bloga w formie sprzecznej z logiką książki Subtelnie Mówię F*ck.

Całość starter packa, który wywołał u mnie proces strategicznego projektowania stylu życia, uzupełniają takie postacie jak Jordan Peterson, Earl Nightingale, Jacek Santorski, Alan Watts czy Terrence McKenna. Ponieważ pochodzą oni z różnych bajek, mają działanie komplementarne na mózg i umysł.

Zdecydowałem, że muszę poznać siebie od podszewki i uwolnić się od tego czym mnie obciążono, a co ewidentnie przestało mi służyć. Nadszedł czas by dokonać zmian koniecznych do spełniania swoich marzeń.

Ten fascynujący samopoznawczy trans zaowocował pojawieniem się silnego impulsu do zmiany. Potrzebowałem aktualizacji stanu umysłu. Radykalnej przebudowy wyobrażeń o swoim życiu i narzuceniu sobie nowej, bardziej zadowalającej formy mentalności. Ale przede wszystkim potrzebowałem na nowo zdefiniować postać, którą miałem się stać.

Siła prowadzenia dziennika

Kupiłem wtedy swój pierwszy dziennik Moleskine. Marka ta przewinęła się kilka razy w podcastach, jako częsty wybór ludzi, którzy prowadzą poranny żurnal. Wtedy też zorientowałem się, że istnieje cały wszechświat grup i forów internetowych, gdzie dyskutuje się tylko o dziennikach i jakości ich papieru.

Dzisiaj jestem w pełni przekonwertowany na rewelacyjnej jakości Moleskine i ciągle mnie zaskakuje, jak bardzo zmienia się jakość samego pisania, kiedy piszemy dobrym piórem po dobrej jakości papierze. To trochę jakby ubierać się w najlepszy garnitur i zasiadać do porannej ceremonii odświeżania i notowania własnych myśli. Niby nic a jednak nowa thinking hut.

Zresztą istnieje sporo badań z obszaru neuronauki dotyczących relacji pomiędzy odręcznym pisaniem, a przetwarzaniem informacji przez mózg. Krótko mówiąc, warto notować odręcznie. Ja rozpocząłem pisanie od postawienia zasadniczego pytania: czego Ty właściwie chłopie chcesz od życia? A na okładce napisałem zasłyszane gdzieś zdanie:

Though is an image of quantum possibility.

Wszystko co następuje pochodzi ze wspomnianego dziennika i było spontanicznie notowane pomiędzy rokiem 2012-2015. Jest to skondensowany kolaż luźnych myśli, narzędzi i wskazówek, który postanowiłem zdigitalizować z nadzieją, że komuś okaże się pomocny. Sam też chętnie do niego wracam. Lecimy.

Jaki ból jesteś w stanie znieść?

Podejmując wyzwanie zacząłem wraz ze świadomą ingerencja w struktury umysłu. Nazwałem to świadomą auto-obserwacją. Zacząłem od prostego szkieletu:

  1. Zdecyduj co Cię właściwie interesuje i co chcesz w życiu robić
  2. Wybierz swoje kluczowe wartości, określ motywatory czyli cele egzystencjalne
  3. Zdefiniuj cele i kierunek zmian i podziel działania na rzeczy zależne i niezależne od siebie
  4. Zajmuj się TYLKO rzeczami, które od Ciebie zależą.

Na początek pytania, które zadałem sobie kiedy wziąłem sprawy w swoje ręce:

  • Czy żyję tak jak planowałem? (Nie planowałem).
  • Czy jestem szczęśliwy? (Myliłem zadowolenie ze szczęściem).
  • Czy spełniam swoje marzenia? (Nie, bo przestałem marzyć).
  • Co mnie napędza? Co sprawia, że czuję, że żyję? (Musiałem sięgać do dzieciństwa żeby sobie przypomnieć…).
  • Czy wiem jakie chcę mieć życie? (Nigdy się nie nad tym głębiej nie zastanawiałem).
  • Co robię dla innych aby uczynić świat lepszym miejscem? Czy to co robię służy realnej poprawie życia człowieka? (yyy…).
  • Pytanie zasadnicze każdego sukcesu Jaki ból jestem w stanie znieść? Dla przykładu, jeśli chcesz zbudować sylwetkę marzeń, będziesz musiał znieść ból związany z regularnymi treningami.

Określ swoje Top 5 wartości

Kolejnym elementem działań, było jasne i precyzyjne określenie moich pięciu najważniejszych życiowych wartości. Mówi się, że to właśnie wokół tych kluczowych i indywidualnych dla każdego człowieka wartości należy budować swoją karierę i życie.

Ćwiczenie określenia własnej hierarchii wartości trwa 30 minut. Dokładny opis tego jak je wykonać znajdziecie na blogu Dawida Haracza. Moje top 5 wartości to: siła, pasja, dostatek, przygoda i harmonia. Określ swoje i buduj na nich dalsze działania.

Podświadomość. ZACZNIJ TUTAJ

Uświadom coś sobie: Twoje życie jest programem w 95%, a Twoja świadomość jest Twoją bieżąca rzeczywistością. Szacuje się, że 95% czasu za kółkiem w umyśle siedzi podświadomość. Podświadomość odgrywa programy wgrane tam głównie w okresie formatywnym kiedy byłeś dzieckiem. Pochodzą one z pierwszych 7 lat życia, gdy niemal non stop chodzimy w hipnozie. Mózgi działają wtedy głównie na falach Theta, co sprawia, że jesteśmy super ultra receptywni. Chłoniemy dane niczym gąbka wodę.

Programujemy się wtedy jak biologiczne roboty, wgrywając system operacyjny na całe życie. Rzecz jednak w tym, że te wgrane programy podświadomości mogą być albo:

  • pozytywne, pomocne i dodające sił albo
  • limitujące, osłabiające i auto-sabotujące

Wszystko co osiągasz i czego nie osiągniesz jest bezpośrednim wynikiem najważniejszych obrazów zachowanych w umyśle. Co więc gdyby nadpisać istniejące obrazy nowymi?

Fundamentem działań i ekstremalnie ważną do zrozumienia rzeczą jest to:

Jeśli chcesz wprowadzić głęboką długofalową zmianę w zachowaniu, MUSISZ zmienić paradygmaty, które masz w podświadomości.

Co ciekawe, tutaj jest analogicznie do sytuacji ze snem w biohackingu. Naprawdę nie ma większego sensu zaczynać optymalizacji organizmu, jeśli najpierw nie ustabilizujemy snu. Podobnie jak sen jest matką wszystkich biohaków, podświadomość jest tutaj matką wszystkich działań w obrębie umysłu. Od siły woli po motywację do działania.

Najpierw więc należy poznać i zidentyfikować podświadomy system wierzeń. Dowiedzieć się czy moje nastawienie kieruje mnie w stronę sukcesu czy porażki. Określić, czy moja podświadomość jest w konflikcie z moja osobowością i czy sabotuje mój potencjalny sukces. Wreszcie odnaleźć gdzie w czeluściach jaźni zagnieździły się martwe i szkodliwe punkty w moich poglądach i rozumowaniu.

Obraz samego siebie jaki mamy w umyśle, to nadzorca osiągnięć. Dotyczy każdego obszaru życia. Czy mój obraz samego siebie powstrzymuje mnie przed dotarciem do osiągania zawodowych celów? Jeśli tak, jakie są dominujące przeświadczenia na mój temat i poglądy na świat, które mnie blokują?

Codziennie dostaję od życia to, o czym myślę, że chcę. Na czym więc skupiam swoje myśli?

Następnie trzeba zdecydować co dokładnie chce się usprawnić (tutaj specyficznie i racjonalnie). Zawsze należy adresować jeden obszar na raz i naturalnie jest zacząć od najważniejszego. Chcesz zarabiać 30 tysięcy miesięcznie albo dużo więcej? Postaw sobie pytanie: Co mnie blokuje przed tym sukcesem? Rozpoznając blokady należy zmienić dominujący system wierzeń na nowy, lepszy. Nadpisać stare, słabo funkcjonujące linijki kodu funkiel nowymi, nie śmiganymi.

Celem pracy z podświadomością będzie więc wdrukowanie zachowań prowadzących do sukcesu. Efekt ten można uzyskać właśnie poprzez wprowadzenie do podświadomości myśli operacyjnych, które służą rozwojowi. Ja mawia Bruce Lipton, kiedy podświadome programy idą w zgodzie z potrzebami i pragnieniami, życie jest jednym niekończącym się miesiącem miodowym.

  1. Mam określone cele. (świadomość)
  2. Teraz chcę te cele osiągnąć. (podświadomość)

Nie próbuj — trenuj. Zmień obraz samego siebie, a podświadomość zapewni działanie w zgodzie z nowym Tobą. Zaczniesz cieszyć się z podejmowania dobrych decyzji.

O olbrzymiej sile podświadomości ciekawie i merytorycznie opowiada Magda Adamczyk z projektu SelfMastery tutaj i tutaj. Polecam odsłuchać kilkukrotnie. A jeśli znasz angielski zachęcam do #wyzwanie30dni słuchania przez miesiąc przed zaśnięciem medytacji 6 kroków. #wytrwaj i zobacz co się stanie.

Symulacje mentalne. Strategiczne Planowanie Przyszłości

Symulacje mentalne to wykorzystanie wyobrażeń do realizowania pragnień. Są fenomenalnym narzędziem inicjacji przemiany z pasywnego obserwatora rzeczywistości do jej aktywnego uczestnika. Pomagają zaprogramować umysł aktywny.

Najlepszym sposobem na szczęśliwe życie jest IMMERSJA, a nie podglądactwo.

  • Ćwiczenie na odnalezienie życiowej ścieżki. Zrób listę wszystkiego co Cie w życiu uszczęśliwiło. Podkreśl te rzeczy, które wymagały konkretnej umiejętności. Zidentyfikuj umiejętność. Zrób ranking 10 z tych rzeczy w kolejności od tej, które sprawiały Ci najwięcej radości. cokolwiek sprawiało, że byleś najszczęśliwszy dostaje 10 tłustych punktów! Następnie przetasuj swój ranking 10 rzeczy ale tym razem pod kątem potencjału do zarobku. Najbardziej lukratywny element wart jest 10 punktów. Podsumuj obie kolumny z rankingami. Najwyższa liczba reprezentuje potencjalny cel Twojego życia.
  • Ćwiczenie: idealna wersja siebie. W tym ćwiczeniu tworzysz 3 wersje siebie. Poprzednia wersja. Obecna wersja. Przyszła wersja. Opisujesz kim byłeś 5 lat temu w stosunku do człowieka, którym jesteś obecnie. Następnie uruchamiasz wyobraźnie i opisujesz kolejna iterację siebie, pod kątem tego jak bardzo różni się od obecnej.
  • Wyobraź sobie życie w niedalekiej przyszłości. Wszystko potoczyło się najlepiej jak tylko mogło. Właściwie to potoczyło się niewiarygodnie dobrze i katapultowało Cię do niesamowitego stylu życia, ponad Twoje własne marzenia. Pomyśl o tym jak o spełnieniu wszystkich swoich życiowych celów i marzeń. Gdzie mieszkasz? Jak wygląda Twoje social life? Jak wygląda Twój work life balanse? Jak wygląda Twoja rodzina? Z czego jesteś znany? Jaki poziom intensywności pracy chcesz? jak ważne jest to co robisz? Ile kontroli masz nad swoim życiem i decyzjami? A teraz zapisz to co sobie wyobraziłeś.
  • Dostajesz pigułkę sukcesu, dająca jego absolutną gwarancję. Jaki cel wybierasz? Może być długo lub krótkoterminowy.
  • Określ 3 najwazniejsze cele w życiu w 30 sekund. CZAS START.
  • Ćwiczenie rozwojowe pomagające podnieść poczucie własnej wartości. Krok 1: Wypisz 3 słabe strony ręką niedominującą. Krok 2: Wypisz swoje 3 mocne strony ręką dominującą (staraj się pisać większymi literami)
  • Zrób listę 10 małych przyjemności, które masz dostępne od zaraz (lampka wina, pies, ulubiona piosenka na YouTube, rozmowa z babcią etc.)
  • Szukasz idealnej partnerki lub partnera? Opisz ją/jego w jak największej ilości detali. Jeśli nie wiesz kogo szukasz, istnieją duże szanse, że znowu trafi Ci się ochłap z demobilu lub zapchajdziura chwilówka.
  • Zostało Ci 6 miesięcy życia. Jak je pożytkujesz? (to ćwiczenie pokaże Twoje wartości)
  • Jak wyglądałoby moje życie gdybym nie musiał już więcej pracować?
  • Jutro wygrywasz milion złotych. Co robisz? (to ćwiczenie pomaga uświadomić czego naprawdę chcesz). Innymi słowy, co bym robił gdybym miał tyle pieniędzy ile potrzebuję?
  • Napisz w kilku zdaniach co w Twoim życiu sprawia, że czujesz się ważny, duży i masz najwięcej poczucia własnej wartości i pewności siebie?
  • 40 rzeczy, które robię dobrze. 5 rzeczy, których chcę się nauczyć.

Mój idealny styl życia. Vision Board.

Każda trwała zmiana zaczyna się od wyobrażenia. Tworzenie vision board to jeden ze sposobów na hakowanie systemu wierzeń i podświadomych blokad, które próbują racjonalizować i sabotować nawet marzenia. Pozwól sobie znowu marzyć. Wycisz swoje ciało migdałowate (gadzi mózg) i zapomnij o racjonalnych pomysłach. Niech będą wielkie. Poczuj emocje, poczuj zapach oceanu. Zbombarduj głowę pozytywnymi przyszłymi wspomnieniami. Pozwól sobie zdefiniować swoją wizję rzeczami większymi od siebie samego obecnie.

Myśli i intencje kierują zachowaniem cząstek. Energia cząstek zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami obserwatora. Jeżeli to: Gdzie są teraz Twoje myśli?

Mówi się, że to ćwiczenie pozwala usunąć wszystkie zahamowania. Z czasem mózg akceptuje to co wydawało mu się poza zasięgiem. chodzi o nadpisanie istniejących obrazów nowymi, odnoszącymi się do poczucia komfortu, sukcesu i szczęścia. Pozwala zaprogramować nowe pragnienia. Kluczem do zmiany jest psychiczne doświadczenie stanu, w którym chcesz się znaleźć. Tworzenie wizji na vision board pomaga wyzwolić te uczucia.

Wyobraźnia to podgląd nadchodzących atrakcji życia.

W notatkach zapisałem sobie: nic na vision board nie powinno być realistyczne. Niczego nie analizuj. Zapisałem też sobie, że oprócz wyobraźni, kluczowym jest uruchomić w sobie emocje. Dosłownie poczuć rezultat działań. Mózg i tak nie odróżnia emocji płynącej z wyobrażenia od emocji rzeczywistej. Można go więc bombardować do woli i urabiać na swoją nutę uczuciami spełnienia, wdzięczności, radości, zadowolenia. tzw. przyszłymi wspomnieniami. Im bardziej intensywne są te wymuszone uczucia, tym SZYBCIEJ można urzeczywistnić swoją wizję idealnego życia. Nie wiem jak ten mechanizm działa, wiem że działa.

Moja obecna vision board jest poniżej. Jest na niej mój dom na wodzie, jest centrum biohackingu w lesie zrobione z kontenerów morskich.

Mój idealny lifestyle. Opowieść

Podświadomość nie odróżnia doświadczeń rzeczywistych od żywych wyobrażeń, którym towarzyszą emocje. Dlatego tak skutecznym narzędziem zmiany są twórcze wizualizacje. Tworząc fikcyjna opowieść o swoim idealnym życiu, tworzysz strumień świadomości do alternatywnej rzeczywistości. To proste.

Wyobraź sobie, ze w punkcie w którym się znajdujesz następuje rozwidlenie linii czasu. Twoje dotychczasowe niesatysfakcjonujące życie idzie w jedna stronę, a w druga idzie linia czasu, w której wszystko idzie po Twojej myśli. Zakotwicz w niej swój umysł i wybierz z pola wariantów wszystko to co służy Tobie i ludziom wokół Ciebie. Możesz tez narysować swoją przyszłość w formie komiksu.

Im bardziej żywo wyobrazisz sobie wydarzenia z przyszłości tym lepiej zostanie ono zapisane w podświadomości jako rzeczywistość i użyte jako prawdziwa informacja. Mówiąc wprost, odgrywaj działania i wydarzenia w swoim umyśle zanim nastąpią.

Afirmacje

Przypomnienia afirmacyjne rozpisane na żółtych karteczkach i porozwieszanie od lodówki po lustro w łazience, to bardzo skuteczna technologia do zmiany. To forma komunikacji interpersonalnej i wewnętrzna kampania reklamowa. Innymi słowy w afirmacjach doświadczasz obrazu siebie i swojego życia, takimi jakimi chciałbyś aby się stały. Zalej umysł wyobrażeniami osiągniętych już celów. Afirmuj ten nowy wariant lini czasu. Kilka przykładów afirmacji z mojego dziennika:

  • Spokój i pewność w odniesieniu do pieniędzy zawładnęły moim mózgiem i duszą.
  • Jeśli coś zajmuje mniej niż 2 minuty robię to od razu.
  • Z tygodnia na tydzień czuję się coraz sprawniejszy fizycznie.
  • Jestem skutecznym komunikatom biohakingu, dlatego że z każdym tygodniem staję się coraz lepszy w tym co robię. W rezultacie mam coraz większą liczbę wspierających mój projekt czytelników.
  • Czuję, że wszystko na świecie mnie pragnie. Pragną mnie pieniądze, miłość mnie pragnie, sukces mnie pragnie, podróże mnie pragną.

Z groszoroba do finansowego ninja

Źródło mojej radości jest w wolności i autonomii. Autonomię działania gwarantuje między innymi wolność finansowa. W pieniądzach najważniejsze jest to po co je zarabiamy, komu chcemy je dać, do czego chcemy je podłączyć i ile ich potrzebujemy. Pieniądze lubią mieć przeznaczenie. Więc jeśli chcesz mieć duże pieniądze siadasz i zastanawiasz się na co je wydasz.

Być może odpowiedziałeś sobie powyżej na zasadnicze pytanie: PO CO MI SĄ PIENIĄDZE? Moja odpowiedź jest prosta. Pieniądze to narzędzie do czerpania radości z życia. Bezpieczeństwo finansowe jest dla mnie ważne, bo przynosi większy spokój wewnętrzny i stabilizację. Jednocześnie podnosi komfort i jakość mojego życia. Intencja altruistyczna: zapewnienie dobrobytu sobie i rodzinie, spełnianie marzeń, chęć pomagania innym mniej uprzywilejowanym. Dodatkowo im bardziej jestem niezależny finansowo, tym bardziej mam w nosie co inni o mnie myślą i skupiam się już tylko na tworzeniu jakościowych treści.

Ćwiczenie: Ile kosztuje Twój idealny styl życia? Celem tego ćwiczenia mentalnego jest wypracowanie konkretnej sumy. Klarowność magnetyzuje rzeczy i przyciąga w Twoim kierunku. Oblicz ile kosztowałby Cię styl życia, do którego aspirujesz. Ile pieniędzy zapewnia Ci finansową niezależność? Ile potrzebuję? Z jaką kwotą miesięcznie/rocznie czułbym się dobrze? PLN…ile? Kwota, którą otrzymasz to kwota do której będziesz zmierzał Podaj dokładną liczbę, którą chcesz zarabiać.

Finansowy Ninja. Ćwiczenie z podcastu Michała Szafrańskiego

Michał Szafrański w jednym ze swoich podcastów zalecał wykonanie 60min ćwiczenia. Ołówek i kartka są? To zaczynamy:

  1. Jaki poziom oszczędności będzie oznaczać, że jestem wystarczająco bogaty?
  2. Co będzie możliwe gdy ten poziom osiągnę?
  3. W jaki sposób mogę budować swój majątek pozostając wiernym swoim wartościom?
  4. Jaki będzie pozytywny wpływ niezależności finansowej na moje życie? Czym się zajmę? Jak będzie wyglądał mój dzień?
  5. Jakie będą negatywne skutki jeśli nie uda mi się dojść do tego miejsca? (metoda Don’t Happy Be Worry – strach przed przyszłością, motywacja negatywna)
  6. Jakie są aktualne skutki tego, że nie osiągnąłem jeszcze niezależności finansowej? Dzisiejsze frustracje: co Cię najbardziej denerwuje?
  7. Co dotychczas powstrzymywało mnie przed konkretnym działaniem? Umiejętności? Przekonania?
  8. W jaki sposób mogę pokonać te przeszkody?
  9. Co jest ważne dla mnie w życiu? Co chcę po sobie zostawić?

Modelowy podział budżetu w/g Jenkinsa

Budżetowanie jest dla mnie bardzo ważnym narzędziem. Korzystam z maksymalnie uproszczonego modelu Jenkinsa i pełnej automatyzacji przelewów na poszczególne subkonta. Jak wygląda taki model dla przykładowej kwoty 5500 zł dochodu w miesiącu?

60% dochodów = koszty stałe 3300zł

10% dochodów = rezerwa na wydatki nieregularne (wakacje, zakup sprzętu etc.) 550zł

10% dochodów = budowa poduszki finansowej 550zł

10% dochodów = fundusz emerytalny (korzystam z hybrydowej oferty polisy Ergo Hestia) 550zł

10% dochodów = FUN MONEY! 550zł

Oczywiście wraz ze wzrostem dochodów nadwyżki z kosztów stałych przerzucamy w inne wybrane subkonta. Dla przykładu, każda podwyżka o 1000zł powoduje przeniesienie 50% tj. 500zł na konto poduszki finansowej, a pozostałe 500zł na konto FUN MONEY.

Bilans końca roku

Przegląd i podsumowanie roku robię z reguły w listopadzie, w dniu swoich urodzin. Ćwiczenie pomaga doprecyzować tzw. wielki tłusty ostateczny cel. Przypominam sobie swoje talenty Gallupa i Motywatory Reissa, robię przegląd wartości. Wertuję dziennik bazowy oraz notatki z rocznego kalendarza.

Zapisuję na kartce co udało się osiągnąć, rewiduję cele krótkoterminowe i meta cele na 3 lata do przodu. Następnie wprowadzam korekcje obecnych procesów. Dla przykładu korekcją na obecny rok w obszarze zdrowia i sylwetki, jest przejście na trening bardziej funkcjonalny (sekwencje poranne, rozciąganie, trening siłowy funkcjonalny np. kettle, steel mace).

Zegar odliczający czas do śmierci

Kevin Kelly, współzałożyciel magazynu Wired, powiedział kiedyś, że nic tak nie wpływa na dobre korzystanie z czasu niż świadomość ile Ci go jeszcze pozostało. I podobnie jak Kevin, ja również posiadam taki zegar, który wyświetla mi się na komputerze w postaci wygaszacza ekranu o nazwie Countdown. Możesz go bezpłatnie pobrać tutaj.

Go for it!

Wiesz już wszystko co trzeba. Teraz wykorzystaj tą wiedze w praktyce. Idź po wygrana jak po swoje i przyzwyczaj się do roli zdobywcy. Zakrajaj projekty szeroko i z pewnym zapasem. Wtedy ugrasz co chcesz nawet w razie kompromisu. To nie mądrzy lecz odważni idą najszybciej do przodu. Na tej ścieżce, gdzieś z tyłu głowy warto trzymać następujące pytanie:

Dokąd prowadzi mnie dzisiejsze działanie? Czy to czym się teraz zajmuję służy moim celom?

Zacznij myśleć jak osoba, która chciałbyś się stać. Zrelaksuj się i baw się przy tym dobrze. To pojedynczy krok naprzód rozpoczyna wspaniałą przemianę. Zawsze pamiętaj o higienie umysłu. Karm się jak największą ilością pozytywnych, wysoko wibrujących myśli. Chciej ale…nie chciej. Miej jasno określone cele i dążenia, baw się procesem, ale pozbądź się panicznych pragnień i lęków. Swoje życie chcesz budować z poziomu wizji dostatku, a nie wibracji braku.

Mój wielki tłusty ostateczny cel nadal się kształtuje. Natomiast dzięki determinacji, odpowiedniemu nastawieniu i dyscyplinie, dzisiaj mam wizję siebie w przyszłości, meta plan 3 letni oraz rozplanowane 12 miesięcy do przodu z podziałem na 6 miesięczne interwały.

Powodzenia w procesie projektowaniu idealnego stylu życia:-) I pamiętaj o samonakręcaniu: Kolejne etapy życia zapowiadają się fantastycznie. Najlepsze dopiero przed nami. Trzeba się tylko spiąć i działać!

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz swój komentarz
Mam na imię...